Widzisz wypowiedzi wyszukane dla zapytania: Wypadek motocyklisty w Gdyni
Temat: Kolejowe wspomnienia
Dobra, myślę, że pora zakończyć tę moją "papierkową prezentację". Wrzucam po raz ostatni dokumenty, które mogą okazac się ciekawe dla każdego, kto przepada za wagonami motorowymi, nie tylko tymi produkcji węgierskiej. Jak wspomniałem wcześniej dziadek prowadził ekspresy do Warszawy. Oprócz dokumentów które miałem przyjemność Wam pokazać posiadam jeszcze 14 pozostałych (przeniesienie do Parowozowni Głównej w Gdyni, zmiany stopni uposażenia, mianowania na maszynistę I i II klasy etc.). Ostatnim dokumentem jest przyznanie 7 grupy uposażenia z 10 stycznia 1970 roku. W miarę zainteresowania służę skanami.
Moj dziadek Czesław Żarnowski zginął tragicznie 4 lipca 1971 roku. To był wypadek motocyklowy na drodze z Żukowa do Kościerzyny, zaledwie kilometr przed Borczem. Jechali z babcią na zwykłą przejażdżkę, jak to się mówi "podładować akumulatory". Zostali potrąceni przez wyprzedzający ich samochód. Wanda Żarnowska przeżyła...
Pozdrawiam
Sajmoon
Temat: Gdynia miasto pełne psycholi
Hej
Mieszkam w Gdyni od niedawna i obserwuje co sie dzieje na ulicach w centrum i to
mnie przeraża i czekam kiedy skonczy sie to tragedią.
Chodzi mi o popisy motocyklistów szczególnie w centrum miasta np Ulica
Władysława IV.
Rozpedzanie motorów grubo powyzej 100km/h miedzy skrzyzowaniami, jazda na jednym
kole itd. Czekam jak to sie skonczy tragedią, tragedią jakiegos pieszego
przechodzącego przez jednie w dozwolonym miejscu lub ktorys z motorow znajdzie
sie na aucie wyjezdzajacym z jakiejs uliczki bocznej.
Prawde piszesz ale jednak jeszcze nie widzialem wypadku w ktorym by
ucierpial ktos wiecej niz motocyklista.
Wogole niewiele wypadkow z nimi widzialem, ostatnio tylko jeden jak na
drodze z Gdyni do Sopotu ktos wjechal motorem w drzewo. Slyszalem ze
zajechal mu droge samochod.
Jak by nie patrzec to samochodami tez sie rozpedzaja do 100km/h (i
wiecej), a moim zdaniem jednak samochod z taka predkoscia jest wielokroc
bardziej niebezpieczny niz motor.
Temat: Wypadki
Kolejny tragiczny wypadek na drodze - w Rumi zginął motocyklista
32-letni mieszkaniec Redy poniósł śmierć w wypadku, do jakiego doszło we wtorek rano w Rumi.
- Mężczyzna jechał na motorze Suzuki ulicą Kosynierów w kierunku Wejherowa - wyjaśnia Wiesław Krause z wejherowskiej policji. - Wyprzedził jadący przed nim samochód, zjechał z powrotem na swój pas ruchu i chwilę później uderzył w bok mercedesa, który właśnie skręcał w lewo z przeciwnego kierunku.
Policjanci, którzy pojechali na miejsce zdarzenia, podjęli próbę reanimacji. Niestety, motocyklista zmarł.
Na miejsce zostali wezwani specjaliści, m.in. biegły z zakresu taktyki i techniki jazdy, aby dokładnie ustalić przebieg zdarzenia. Na razie nie wiadomo, kto zawinił.
- Ustalamy to - dodaje Wiesław Krause. - Kierowca mercedesa, 27-letni mieszkaniec Gdyni, był trzeźwy.
(RAF) - NaszeMiasto.pl
Temat: Gdynia miasto pełne psycholi
Prawde piszesz ale jednak jeszcze nie widzialem wypadku w ktorym by
ucierpial ktos wiecej niz motocyklista.
Wogole niewiele wypadkow z nimi widzialem, ostatnio tylko jeden jak na
drodze z Gdyni do Sopotu ktos wjechal motorem w drzewo. Slyszalem ze
zajechal mu droge samochod.
Jak by nie patrzec to samochodami tez sie rozpedzaja do 100km/h (i
wiecej), a moim zdaniem jednak samochod z taka predkoscia jest wielokroc
bardziej niebezpieczny niz motor.
Oto co moze zrobic motor przy predkosci 250 km/h (ale to ekstrymalny
przypadek):
http://zabrze.net.pl/banachiewicza/urban/pic16519.jpg
http://zabrze.net.pl/banachiewicza/urban/pic22798.jpg
http://zabrze.net.pl/banachiewicza/urban/pic30303.jpg
http://zabrze.net.pl/banachiewicza/urban/pic31556.jpg
Pozdrawiam
Losiuu
Temat: "Motocykliści są wszędzie"
info z innego forum.......
"W najbliższą sobotę tj. 26-05-2007 odbedzie się "Czarny Marsz
Motocyklistów" pod hasłem Jestesmy już na drogach.
Celem przejazdu przez Trójmiasto jest zwrócenie uwagi wszystkim użytkownikom dróg, że na "czarnym" oprócz samochodów istnieją także motocykle.
Zapraszamy wszystkich na 2oo do udziału w przejeździe.
Ruszamy o godzinie 12.00 ze Skweru Kościuszki w
Gdyni w grupach 20 maszyn, kończymy pod Urzędem Miasta w Gdańsku. Kolejne Grupy bedą wyjeżdżać co 30 sekund, z predkością nie wiekszą niż 50 km/h - na taki przejazd mamy pozwolenie Trójmiejskiej Policji. Przestrzegamy wszelkich przepisów PORD - w innym
wypadku nie dostaniemy więcej pozwolenia na jakiekolwiek imprezy na drogach publicznych.
Wszyscy uczestnicy powinni mieć na lusterku zawiązaną czarną wstażkę."
Temat: smieszny i uciazliwy sped - motocyklowa masowka unijna
| Haha! To ja widze ze jest tylko jeden rodzaj zainteresowania: motocykle.
| Kto nie interesuje sie motocyklami nie interesuje sie niczym. Gratuluje
| szerokich horyzontow.
Ja z kolei pogratuluje umiejetnosci rozumienia tekstu.
Tlumacze: jesli nie masz zadnej pasji to moze byc (i jak widac jest) Ci
trudno zrozumiec kogos kto ja ma. I to tez jest smutne.
| Malo mnie to obchodzi czego to byla promocja. Od kierowcow wymagam
| przedewszytkim umiejetnosci a nie pozerstwa.
W jaki sposob na szybko oceniles ich umiejetnosci ? Przewracali sie ?
Dlaczego uwazasz ze to pozerstwo ? Bo sa inni niz Ty ? Bo nie jezdza
tuningowanym golfem czy oplem z kratka tylko motocyklem ? Strasznie
LOL! Znowu emocjonalne watki: pozerstwo - twierdzenie co uwazam etc.
Powem krotko bo dyskusja bez sensu - wiem co widzialem i chocbys nie wiem
jak sie staral faktow nie zmienisz. Ja osobiscie oceniam kierowce nie po
tym czym jeszdzi - Mercedesem, Fiatem 126p, rowerem czy hulajnaga ale po
wyobrazni i stylu jazdy czyli ogolnie umiejetnosciach. Nie wiem jak w
dyskutowanym wypadku z stylem ale wyobraznia na poziomie zerowym.
Blokowanie calego pasa (jako parkingu!) glownej przelotowki Gdynia-Sopot
jezeli cale pobocze jest wolne traktuje jako zwykla glupote - korek w
godzinach szczytu na prawie kilometr - cieawe co by bylo jakby jechala
karetka lub straz. I jeszcze raz aby dotarlo: nie obchodzi i nie
interesuje mnie kto to jest - to ze jezdzi motorem nie jest dla mnie
zadna taryfa ulgowa - licza sie UMIEJETNOSCI. A tych NIE WIDZIALEM. To
tyle. EOT.
Temat: "Słupki" alarmowe
| Bo ja wiem, czy takie slupki przy drogach warto stawiac? Za rok 1/3
| obywateli RP bedzie miala komorke... Niech tylko 100% pokrycie kraju
| zrobia.
Zdecydowanie MAJĄ SENS! Wielokrotnie spotykałem się z nieznajomością
numerów alarmowych. Śmiem przypuszczać, że mniej niż połowa
społeczeństwa zna telefony pogotowia, policji i straży. A ilu
użytkowników komurek wie do czego służy napis SOS na wyświetlaczu nad
przyciskiem? Niedawno słyszałem jak właściciel komórki tłumaczył
dziewczęciu, że przycisk SOS jest do szybkiego kontaktu z biurem obsługi
klienta. Poza tym, czy jadąc po autostradzie lub będąc w całkowicie
nieznanym sobie mieście będziesz wiedział gdzie w danej chwili się
znajdujesz.
Pojawia sie jeszcze jeden problem - kultury spoleczenstwa, wychowania
dzieci... Nie widzialem co prawda takich slupkow przy drogach, ale znajduja
sie one w miejscach atrakcyjnych turystycznie w Gdyni (Skwer Kosciuszki,
Bulwar Nadmorski) . Tu dochodzi najczesciej do napadow na turystow,
kradziezy i bijatyk. Z rozmow z policja wiem, ze slupki ciesza sie
najwieksza popularnoscia wsrod dzieci, ktorych w koncu nic nie kosztuje
wcisniecie przycisku i osob nietrzezwych, dla ktorych najwieksza radoscia
jest stworzenie falszywego alarmu.
Zgadzam sie jednak z tym, ze powinny sie one znalezc przy drogach. Tam
tymczasem ich nie ma. Rok temu, jadac bocznymi drogami natknalem sie na
wypadek; zderzenie motocykla i samochodu. Ranny zostal motocyklista. Trzeba
bylo jechac kilkanascie kilometrow do najblizszej miejscowosci, zeby
poinformowac o wypadku pogotowie. "Komorka" nie miala zasiegu. Nie musi byc
to boczna droga, zeby nie mozna sie bylo skontaktowac z miejsca wypadku z
pogotowiem, straza, czy policja...
Krzysiek
Temat: Fotoradar w drodze do Łeby :) dobrze zamaskowany
__kater__ napisał:
MArcinBe napisał:Ale to o czym ty piszesz, jezeli tak naprawde robisz, i jeszcze z tego jestes dumny... to wedlug mnie buractwo.
obiecuje, że jak mi się uda w końcu zrobić prawko to przestane
10/10
ludzie, 200 po mieście to przenośnia taka. Piszę 200, Wy sobie wyobrażacie Świętojańską w
Gdyni, najlepiej koło kościoła, albo szkoły i pewnie wszyscy stoją w korku a ja napierdalam 200 środkiem po podwójnej ciągłej. Gwarantuję Wam, że szaleńcem nie jestem. Po to pisałem wyżej, że misiaki nigdy koło szkoły nie stoją, aby jeździć tam 2 paki? Nie. Weźcie pod uwagę, że są takie miejsca jak trasa siekierkowska w wawie czy obwodnica w 3mieście, gdzie jest szeroko i jak będę mieć
wypadek to rozwalę się na barierce a nie na wycieczce szkolnej. Także nie bierzcie wszystkiego tak dosłownie.
Inna sprawa to szkolenie
motocyklistów. Nie wiem jak teraz, ale jak ja robiłem prawko kat.A to miałem 10 godzin jazd, z czego 7 spędziłem na placu kręcąc 8 (nie kajtem ale na motocyklu). Myślicie że potrafiłem jeździć po takim kursie? Nie
Druga sprawa to tory w Polsce. Oprócz pełnowymiarowego Poznania nie ma nic. Są tory kartingowe - Lublin, Radom, Biłgoraj, gdzie (na moto oczywiście) jeździ się cały czas na drugim biegu, ale można poćwiczyć technikę jazdy, pozamykać oponki i pozdzierać slajdery na kolanach. Gdyby chociaż takie tory były przy każdym większym mieście to gwarantuję Wam, że z ulic zniknęłyby nocne wyścigi. Mi osobiście one nie przeszkadzają (w sensie hałas w nocy), ale rozumiem Was, że może być to wkurwiające.
Mi np nie sprawia frajdy jazda po ulicy, bo asfalt ma mniejszą przyczepność niż ten na torze, są drzewa, krawężniki, barierki, baba w tico, dziad w żółwiej czapce itd. Na torze jak wyglebię to przejadę się kawałek po asfalcie, kawałek to trawce, wstaję i narta. Taki sam
wypadek w mieście kończy się rozwaleniem sprzętu, moim pobytem w szpitalu, i nie rzadko czyimś innym.
A piszę o tym, tak jak pisałem wcześniej, że fotoradary i policja nie stoją w miejscach niebezpiecznych czyli przy szkołach, ale tam gdzie można sobie odkręcić i jest to (IMHO) bezpieczne, czyli jest nastawiona na karanie, a nie na poprawę bezpieczeństwa.
Burzę natomiast wywołało stwierdzenie 200 po mieście.
A jeżdżę szybko bo lubię zapierdalać
Temat: Prasówki
http://gdynia.naszemiasto.pl/wydarzenia/796368.html[
Gdynia] Sprawa wyjazdu z pętli trafi do sądu
Na ścieżkę sądową przeniesie się najprawdopodobniej spór pomiędzy władzami
Gdyni, a kierowcami komunikacji miejskiej o brak sygnalizacji świetlnej na wyjeździe z pętli przy hipermarkecie Tesco na Dąbrowie.
Kierujący autobusami i trolejbusami, ze względu na natłok samochodów na ul. Nowowiczlińskiej , nie mają innego wyjścia, jak notorycznie wymuszać pierwszeństwo przejazdu, włączając się do ruchu. Gdy jadą w stronę Dąbrowy, teoretycznie mają obowiązek przepuścić aż dwa sznury aut, pędzące w przeciwne strony. W godzinach szczytu kierowcom bez wciskania się na ul. Nowowiczlińską na siłę nigdy nie udałoby się więc włączyć do ruchu. Na fakt ten wskazują zarówno specjaliści z ZKM, jak i fachowcy z zakresu organizacji ruchu drogowego. Urzędnicy miejscy są jednak nieugięci i twierdzą, że postulowana przez kierowców sygnalizacja świetlna nie jest w tym miejscu konieczna.
- Są w mieście bardziej niebezpieczne skrzyżowania - utrzymuje Jacek Oskarbski, naczelnik Wydziału Inżynierii Ruchu Drogowego Urzędu Miasta
Gdyni. - To one właśnie zostaną w pierwszej kolejności oznakowane światłami. Zainstalowanie sygnalizacji świetlnej na wyjeździe z pętli przy Tesco rozważymy, ale w późniejszym terminie. Kiedy? Dokładnie nie wiadomo.
Tymczasem obecna sytuacja kończy się dla kierowców ZKM
wypadkami i stłuczkami. Wystarczy tylko, że jakikolwiek pojazd, jadący ul. Nowowiczlińską, wjedzie im w bok, a policja zawsze orzeka winę kierującego autobusem, czy trolejbusem. Jest tak nawet, gdy samochód pędzi po ul. Nowowiczlińskiej zbyt szybko. Kierowcom ZKM policja tłumaczy, że wymusili pierwszeństwo.
Jeden z kierowców za
wypadek z sierpnia tego roku, gdy w bok prowadzonego przez niego autobusu 107 wjechał z impetem 27-letni
motocyklista, połamał się i wylądował w szpitalu, został właśnie skazany przez sąd. Otrzymał wyrok w zawieszeniu, musi też zapłacić 2 tys. zł grzywny. Kierowcy są oburzeni, czują się zastraszeni i zaszczuci.
- A jak mamy jeździć? - pyta jeden z nich. - Nie mam możliwości, aby 18-metrowym, długim autobusem przekroczyć to skrzyżowanie bez sygnalizacji w taki sposób, aby mieć pewność, że uniknę zderzenia. Nawet, jeśli ktoś chce wymusić na mnie specjalnie stłuczkę, aby wyłudzić potem odszkodowanie, zawsze mu się to uda. A ja potem mam problemy w pracy. Nie mogę na tym skrzyżowaniu przepuszczać wszystkich samochodów, bo nigdy bym z niego nie wyjechał. Widać to przecież gołym okiem. Rozkład jazdy na liniach, które obsługuję, byłby wtedy fikcją, występowałyby godzinne opóźnienia. Moi przełożeni nigdy się na to nie zgodzą. Szkoda, że jedynymi, którzy nie chcą dostrzec powagi sytuacji, są miejscy urzędnicy. Nasze argumenty, które im przedstawiamy, trafiają jak grochem o ścianę.
Na zamontowanie świateł urzędników nie namówili także fachowcy z Zarządu Komunikacji Miejskiej w
Gdyni.
- Powinna tam być sygnalizacja, zapalająca zielone światło tylko na kilka sekund, przy wyjeździe autobusu i trolejbusu z pętli przy Tesco - twierdzi Marcin Gromadzki, rzecznik ZKM. - Nie spowodowałoby to poważnych korków. Proponowaliśmy taką opcję, ale na razie odzewu nie widać.
Odwołamy się
Stanisław Taube ze związków zawodowych Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej.
- Pozostała nam tylko droga sądowa, abyśmy udowodnili swoje racje. Skoro miasto nie słucha niezależnych ekspertów,wynajmiemy prawnika i odwołamy się od wyroku skazującego kierowcę za
wypadek z
motocyklistą. Podczas procesu powołamy biegłych sądowych z zakresu organizacji ruchu, aby stwierdzili to, co i tak wszyscy wiedzą, czyli że z pętli przy Tesco bezpiecznie wyjechać jest po prostu nie sposób.
Temat: Prasówki
[
Gdynia] Coraz groźniejsze
wypadki na wyjeździe z pętli przy hipermarkecie Tesco
Mamy tego dosyć - mówią kierowcy trolejbusów i autobusów, którzy z powodu dużego ruchu nie mogą bezpiecznie wyjechać na ul. Nowowiczlińską z pętli autobusowej przy hipermarkecie Tesco w
Gdyni- Dąbrowie. Urzędnicy, wbrew ich postulatom i stanowisku Zarządu Komunikacji Miejskiej, kolejne miesiące zwlekają z zamontowaniem tam sygnalizacji świetlnej. Na dodoatek otwarcie przyznają, że nie wiadomo, kiedy zdecydują się na tę inwestycję.
Tymczasem niewiele brakowało, aby przez fatalną organizację ruchu we wtorek zginął w tym miejscu
motocyklista. 27-latek, chcąc uniknąć zderzenia z wyjeżdżającym z pętli autobusem linii 107, wpadł na krawężnik i przewrócił się. Cały połamany leży w szpitalu. Wcześniej zdarzały się tutaj już inne, podobne przypadki, m.in. ciężarówka zderzyła się z trolejbusem. Urzędnicy tłumaczą jednak, że światła przy ul. Nowowiczlińskiej zamontowane zostaną dopiero wtedy, gdy uzasadni to... statystyka
wypadków.
- To przecież działanie w myśl zasady, że mądry Polak po szkodzie - grzmi Stanisław Taube ze związków zawodowych gdyńskich spółek przewozowych, reprezentant kierowców. - Teraz tylko czekać, aż przy ul. Nowowiczlińskiej ktoś zginie. Wtedy jestem pewien, że światła zostaną natychmiast zamontowane. Urzędnicy nie dosyć, że nic nie robią, to jeszcze zgodzili się na budowę tuż przy pętli stacji benzynowej, która tylko pogorszy fatalną już dziś sytuację. Kierowcy nie mając wyjścia, wymuszają pierwszeństwo, bo inaczej by z pętli w ogóle nie wyjechali.
Taube dodaje, że przedstawiciele spółek komunikacyjnych kwestie bezpieczeństwa postanowili wziąć w swoje ręce i już 22 czerwca skierowali do wiceprezydenta miasta Marka Stępy projekt poprawy bezpieczeństwa ruchu w mieście, obejmujący m.in. pętlę przy ul. Nowowiczlińskiej.
- Minął jednak miesiąc na odpowiedź, przewidziany kodeksem postępowania administracyjnego, a pan prezydent nawet nie raczył nam odpisać - denerwuje się związkowiec. - A świateł nadal nie ma.
Jacek Oskarbski, naczelnik Wydziału Inżynierii Ruchu Urzędu Miasta w
Gdyni twierdzi tymczasem, że obecnie skrzyżowanie ul. Nowowiczlińskiej z pętlą autobusową nie kwalifikuje się do zamontowania sygnalizacji świetlnej.
- Pokazały to badania, które wykonaliśmy przed rokiem - mówi Oskarbski. - Nie sądzę, aby ich wynik mógł być dziś inny. Są bardziej niebezpieczne miejsca w mieście, gdzie sygnalizację trzeba zamontować w pierwszej kolejności. Promujemy jednak płynny ruch komunikacji miejskiej, dlatego jeszcze raz zastanowimy się nad światłami przy tej pętli. Ale żadnych, konkretnych dat obiecać nie mogę.
Inne problemy komunikacyjne
Kierowcy w
Gdyni borykają się nie tylko z problemem wyjazdów z podporządkowanych ulic. Skarżą się także na warunki sanitarne i stan bezpieczeństwa w pojazdach. Do czerwca tego roku Państwowa Inspekcja Pracy zobowiązała władze miasta do budowy dla kierowców sanitariatów na pętlach końcowych, tak, aby mogli w normalnych warunkach załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne. Sanitariatów dotychczas nie ma.
- Ale prace nad ich zapewnieniem trwają i są zaawansowane - mówi Marek Stępa, wiceprezydent
Gdyni. - Nie wszędzie zresztą opłaca się budować nowe sanitariaty. Negocjujemy też z właścicielami obiektów przy pętlach, aby za wnoszoną przez miasta opłatą pozwalali korzystać z toalet pracownikom komunikacji miejskiej.
Kierowcy domagają się także kamer we wszystkich pojazdach, bo ostatnio wzmogły się napady na osoby prowadzące autobusy i trolejbusy.
Nie ma sensu się spieszyć
Marek Stępa, wiceprezydent
Gdyni:
- Postulaty kierowców, skierowane do mnie 22 czerwca, są wyjątkowo obszerne. A w tak skomplikowanych sprawach w myśl kodeksu postępowania administracyjnego czas na odpowiedź to dwa miesiące. Zresztą nie chodzi tutaj o przepychanki na papierze, lecz merytoryczne działania. Takie już podjęliśmy, wnioski kierowców zostały przekazane do Wydziału Inżynierii Ruchu Urzędu Miasta i część z nich jest realizowana. Poprawa bezpieczeństwa ruchu to temat wyjątkowo trudny, każde działanie trzeba gruntownie przemyśleć, aby nie wyrządzić więcej szkód, niż pożytku. Tak właśnie robimy. Pośpiech jest wskazany, ale tylko przy łapaniu pcheł.
Odrzucono nasz wniosek
Marcin Gromadzki, rzecznik Zarządu Komunikacji Miejskiej w
Gdyni:
- Przy wyjeździe z tej pętli naszym zdaniem powinna zostać zamontowana tzw. sygnalizacja wzbudzająca. Po reakcji na specjalne czujniki tylko na chwilę, dla wyjeżdżającego autobusu, czy trolejbusu, zapalałoby się zielone światło, a dalej ruch na ul. Nowowiczlińskiej odbywałby się płynnie. Pomysł taki powszechnie stosowany jest na zachodzie Europy, a także w Polsce, m.in. w Elblągu, gdzie ułatwia ruch tramwajów. Proponowaliśmy takie rozwiązanie Wydziałowi Inżynierii Ruchu UM, na razie jednak bezskutecznie.
Temat: Gdynia miasto pełne psycholi
Hej
Mieszkam w Gdyni od niedawna i obserwuje co sie dzieje na ulicach w
centrum i to
mnie przeraża i czekam kiedy skonczy sie to tragedią.
Chodzi mi o popisy motocyklistów szczególnie w centrum miasta np Ulica
Władysława IV.
Rozpedzanie motorów grubo powyzej 100km/h miedzy skrzyzowaniami, jazda na
jednym
kole itd. Czekam jak to sie skonczy tragedią, tragedią jakiegos pieszego
przechodzącego przez jednie w dozwolonym miejscu lub ktorys z motorow
znajdzie
sie na aucie wyjezdzajacym z jakiejs uliczki bocznej.
Na początku nadmienię że jeżdzę motocyklem i znam trochę motocyklistów i ich
stanowisko do tego typu wygłupów. Rozpędzić się to 150 km /h ?
Proste -wrzucam 1, podkręcam gaz, po 3 s. mam 100 km/h po kolejnych 2 s. -
150, potem trzeba zwolnić bo jest następne skrzyżowanie, krótkie spojrzenie
gdzie koło samochodów jest większa dziura i już jestem na linii startu
wszystko bez zmiany biegu - "a mogę wrzucic 2 , a potem 3" . Wszystko to
oczywiście w sytuacji gdy nic nie nadjeżdza z podporządkowanych. jeżeli ktoś
uważa że w takiej sytuacji powoduję zagrożenie to jego opiniia. Moje życie,
moje ryzyko. W sytuacji gdy widzę czające się samochody czy pieszych zawsze
zapominam o pałowaniu. Sorki ale nie po to kupiłem moto, ubieram skórzane
kombi, buty, kask, rękawiczki aby jeżdzić 50 km/h, rozpędzać się 0,5 h do
100
Powiem tak dla mnie to są psychole i jak którys skonczy zycie nie bede go
załował, natomiast bede zalował ludzi ktorych zabije.
Prawo jazdy szczególnie na motor powinno byc wydawane po przebadaniu wiem
ze
adrenalina czasami szczela, ale wyscigi urządzajac w centrum miasta chyba
trzeba
byc chorym.
owszem wyścigi nie powinny mieć miejsca w mieście ale gdzie ? pas na zaspie
został zabetonowany. Najbliższy tor wyścigowy w Poznaniu a i z terminami
kiepsko tak więc gdzie dać upust młodzieńczym hormonom? Z jednej strony
potępiam wszelkie wiścigi w mieście ale kto jeździ po naszych drogach tem
niech odpowie czy bezpieczniej jest przypałować na Władka w gdyni lub na
obwodnicy czy jakiejkolwiek drodze krajowej? Dziury i koleiny na krajówkach
skutecznie zniechęcają do wygłupów a na trasę A1 to chyba następne pokolenie
się doczeka. Niestety taka jest prawda że najlepsze drogi mamy w centrach
miast i o ile ktoś nie przegapi jakiegoś zagrożenia to spokojnie można
poszaleć
Inna sprawa to statystyka - wypadków moto naprawde jest niewiele, za to
większość tragicznych i to niekoniecznie z winy motocyklisty. jako fakt mogę
podać że OC na samochód z silnikiem 1100 ccm koszuje ok. 600 zł a na
motocykl z takim silnikiem 110 zł. Gdyby motocykliści byli bardziej
"szkodowi" od kierowców samochodów napewno ubezpieczalnie zmieniły by
stawki.
Pozdrawiam
Grzegorz
i do zobaczenia na trasie
Temat: Gdynia miasto pełne psycholi
[...]
Na początku nadmienię że jeżdzę motocyklem i znam trochę motocyklistów i ich
stanowisko do tego typu wygłupów. Rozpędzić się to 150 km /h ?
Proste -wrzucam 1, podkręcam gaz, po 3 s. mam 100 km/h po kolejnych 2 s. -
150, potem trzeba zwolnić bo jest następne skrzyżowanie, krótkie spojrzenie
gdzie koło samochodów jest większa dziura i już jestem na linii startu
wszystko bez zmiany biegu - "a mogę wrzucic 2 , a potem 3" . Wszystko to
oczywiście w sytuacji gdy nic nie nadjeżdza z podporządkowanych. jeżeli ktoś
uważa że w takiej sytuacji powoduję zagrożenie to jego opiniia.
Oczywiscie. Kazdy ma swoja opinie. Niestety, niektorzy nie maja racji.
Moje życie,
moje ryzyko. W sytuacji gdy widzę czające się samochody czy pieszych zawsze
zapominam o pałowaniu. Sorki ale nie po to kupiłem moto, ubieram skórzane
kombi, buty, kask, rękawiczki aby jeżdzić 50 km/h, rozpędzać się 0,5 h do
100
Nie po to trenuje boks zeby bic sie na ringu. Wyjda na ulice, dam komus
w morde, nie? A ze to bedzie Twoja dziewczyna, dziecko, ojciec, matka.
Nie szkodzi, nie?
Moze rakiete sobie kup? I w kosmos.
[...]
owszem wyścigi nie powinny mieć miejsca w mieście ale gdzie ? pas na zaspie
został zabetonowany.
Ojej, pas zabetonowali? No niemozliwe. W srodku kilkunastotysiecznego
osiedla nie mozna teraz sie poscigac? Na jednym kole pojezdzic? Na plecy
coniektorzy kozacy sie nie moga przewrocic? Pikiete moze jakas?
Glodowke? Ze nie mozna drzec mordy, porzucac butelkami, i nasikac komus
na sciane w srodku osiedla o 2 rano. Motory i samochody oczywiscie w
idealnym stanie technicznym, klejone tasma reflektory czasem, ale tylko
czasem. Bylem, widzialem. Dowiedz sie tez jakie wydarzenie doprowadzilo
_w__koncu_ do zabetonowania (i slusznie) pasa na zaspie.
Najbliższy tor wyścigowy w Poznaniu a i z terminami
kiepsko tak więc gdzie dać upust młodzieńczym hormonom?
No przeciez pisalem powyzej, na ulice wyjde w morde komus dam. A co.
Jakos trzeba dac upust hormonom.
Z jednej strony
potępiam wszelkie wiścigi w mieście ale kto jeździ po naszych drogach tem
niech odpowie czy bezpieczniej jest przypałować na Władka w gdyni lub na
obwodnicy czy jakiejkolwiek drodze krajowej? Dziury i koleiny na krajówkach
skutecznie zniechęcają do wygłupów
Wyglupy? Na publicznej drodze? Halo? Prawo jazdy? Kodeks Drogowy? Brzmi
znajomo?
a na trasę A1 to chyba następne pokolenie
się doczeka. Niestety taka jest prawda że najlepsze drogi mamy w centrach
miast i o ile ktoś nie przegapi jakiegoś zagrożenia to spokojnie można
poszaleć
Podziwiam ta obywatelska postawe. To takie, hm. Dorosle i odpowiedzialne.
Inna sprawa to statystyka - wypadków moto naprawde jest niewiele, za to
większość tragicznych i to niekoniecznie z winy motocyklisty. jako fakt mogę
podać że OC na samochód z silnikiem 1100 ccm koszuje ok. 600 zł a na
motocykl z takim silnikiem 110 zł. Gdyby motocykliści byli bardziej
"szkodowi" od kierowców samochodów napewno ubezpieczalnie zmieniły by
stawki.
ahahahaha.
Reasumujac, masz jakies _rozsadne_ argumenty?
Pozdrawiam
ja rowniez
Grzegorz
i do zobaczenia na trasie
niekoniecznie.
Temat: Czy to jeszcze szanty?
Miałem się powymądrzać, ale Grzywa i Luzak powiedzieli wszystko co miałbym do powiedzenia. Dzięki!No i znowu nie wytrzymałem. A miało być tak pięknie - kolejne zachwyty nad nowoczesnym podejściem" do szant, jazda po zwapniałych staruszkach, rock'n'roll rulez i kolejne
"szantowe" koncerty u
motocyklistów z zajefajną atmosferą, której próżno by szukać na nudnych imprezach zwykłych szanciarzy. Do tego rozbrat autorów piosenek żeglarskich z
kulturą marynistyczną i pełna asymilacja hip-hopu z szantami. Miodzio
Rozmowa o definicji szant? Czy można każdy tekst zawierający słowo np. "morze" uznać za piosenkę żeglarską (czytaj:szantę)? Albo aranżację klasyki piosenki żeglarskiej na bęben i waltornię ogłosić nowym nurtem? Mieliśmy już discopolową wersję "Kei", beznadziejną nawiasem mówiąc, a z drugiej strony aranżację tego samego utworu na harmonijki ustne, zrobioną przez trio Zgrai, z sukcesem wykonywaną na krakowskich "Shanties". Obok "Bolera" Ravela ... Czy dzięki temu światowej sławy trio harmonijek ustnych zostało zespołem szantowym? A może "Bolero" weszło do kanonu szant? Dla mnie odpowiedź na obydwa pytania brzmi: NIE!
Decydując się na zaistnienie w jakimś środowisku akceptujesz jego specyfikę. A przynajmniej powinieneś. W innym
wypadku dokonujesz jedynie stylizacji, nie wnosząc niczego nowego. Czy "Apocalyptica" wniosła coś do metalu albo otworzyła muzykę klasyczną na jego wpływy? Moim zdaniem nie. Zwyczajnie wykorzystała popularność utworów Metallici przenosząc je w inne realia brzmieniowe. Na tym tle zupełnie inaczej wygląda poszukiwanie nowych form wyrazu, albo naturalna ewolucja zespołów silnie osadzonych w jakimś klimacie przez lata. Jak choćby przemiana U2 z rebeliantów w gwiazdę pop. Od "Sunday, bloody sunday" do "Zoo".
Rockowe aranżacje to nic nowego w naszym środowisku. Chyba Jachu wspominał festiwal w
Gdyni, kiedy w akademiku MarWoju brzmiały utwory Iron Maiden w wykonaniu jego i znakomitego gitarzysty (a właściwie multiinstrumentalisty) grającego wtedy ze "Spinakerami" - Wojtka Wiśniowskiego. Żeby było śmieszniej: "Spinakery" na tym festiwalu (1991) wykonały na scenie Teatru Muzycznego w
Gdyni utwór Whitesnake "Sailing ships"... A w knajpie
motocyklistów na rogu Alei Wilanowskiej i Dolinki służewieckiej grałem osobiście chyba w 1999-tym. Że zdaniem Grzywy druga kaseta "Spinakerów" nie brzmiała naprawdę rockowo? Trochę inne czasy były, brzmienia nie dało się osiągnąć wtyczkami VST, a dobry sprzęt kosztował krocie. I te wokale mało rockowe... Mój z pewnością, ale Tomkowi Siemionce to 90% wokalistów w tym kraju mogło by buty czyścić. "Wapniaki", którzy pamiętają nabór do drugiego "Metra", wiedzą. Kordek w roli Jana ... Żenada
Z niecierpliwością czekam na CD SMW. I wcale nie dlatego, żeby się po nim przejechać czołgiem. Mam ciągle nadzieję, że płytka zawiera coś nowatorskiego, a nie tylko połączenie metalowego warsztatu z żeglarską stylizacją. Bo warsztatu odmówić nie sposób, co do stylizacji wypowiedziałem się powyżej. Niszowość kusi. Nic w tym dziwnego - to podstawowe prawo biznesu: chcesz odnieść łatwy sukces - wykorzystaj niszę. Dotychczas każdy zespół, który decydował się na wprowadzanie czegoś nowego miał już uznanie w środowisku -
Smugglers nie zaistnieli dlatego, że wprowadzili perkusję.
Polski ruch szantowy przeżył wiele, więc spokojny jestem o jego przyszłość. Ewoluuje, co jest nieuniknione, ale jednocześnie wytłumia i odrzuca gwałtowne, acz krótkotrwałe erupcje tzw. nowych nurtów. Na szczęście motorem napędowym środowiska nie jest samo uzykowanie, ale właśnie podkreślana wielokrotnie w tym wątku świadomość i znajomość wielowiekowej kultury marynistycznej, historii i obyczajów ludzi morza (lub akwenów słodkowodnych).
Grzywa w toku dyskusji zadał pytanie