Widzisz wypowiedzi wyszukane dla zapytania: wypadek lotniczy Lwów
Temat: Bronisław Matyjewicz-Maciejewicz
.
Jeden z pierwszych polskich lotników:
Bronisław Matyjewicz-Maciejewicz
ur. 2.12.1882 r. - polski lotnik.
Był oficerem rosyjskiej armii carskiej, do której zgłosił się po kursie pilotażu we Francji. W lipcu 1910 roku otrzymał jako pierwszy Polak Dyplom Pilota Aeroklubu Francuskiego - Brevet de pilot-aviateur nr 152, wydany w Paryżu. Maciejewicz wymógł na władzach francuskich, aby w tym Dyplomie wpisana została jego narodowość polska, mimo iż formalnie był poddanym rosyjskim.
W 1910 roku ustanowił rekord wysokości lotu 1200 m. na samolocie BLERIOT 10-2bis.
Stryjecznym bratem Maciejewicza był komendant żaglowców "Lwów" i "Dar Pomorza" - Konstanty Maciejewicz.
Bronisław Maciejewicz zginął wraz z bratem Stanisławem, w wypadku lotniczym, podczas lotu pokazowego dla brata, 1 maja 1911 roku w Sewastopolu. Spoczywa na cmentarzu w Żytomierzu.
Inf. Witomiła Wołk-Jezierska
wpisał Admin
Temat: Zabytkowa motoryzacja i lotnictwo na Jurze.
Jak
wypadki to i awarie. Kto dzisiaj pamięta,że w okolicach Zawiercia przebiegała trasa
jednego z największych rajdów
lotniczych?
W 1934 roku Polska była organizatorem międzynarodowych zawodów samolotów turystycznych-Challenge. W dniu 14 września 1934 roku samoloty wystartowały z
lotniska w Katowicach kierując się na
Lwów a następnie Wilno -meta rajdu. Jeden z samolotów na krótko po starcie uległ awarii i został zmuszony do lądowania na polach Poręby Mrzygłodzkiej. Wkrótce wylądowal następny samolot, który po diagnozie mechaników wystartowal do Katowic po zapasowe części. Pilotem uszkodzonego samolotu byl generał pułkownik Jan Ambruz- sława czechosłowackiego
lotnictwa( wówczas kapitan), pierwszy dowódca czechoslowackiego 312 dywizjonu myśliwskiego w Anglii w 1940 roku, następnie attache
lotniczy w Kanadzie. Po zakończeniu wojny powrócil do Czechosłowacji skąd w 1948 roku ( uznano go za szpiega i zdrajcę)wyemigrowal do USA gdzie zmarł w 1994 roku. Na zdjęciu Nr 3 Jan Ambrus w okresie II wojny światowej.
Temat: Emmerling a Luftwaffe 1939
Wychodzi na to że czym więcej nowych danych tym bardziej uważne kiedyś za najlepsze statystyki Konstankiewicza tracą na aktualności.Na to wychodzi. Wydaje mi się że wątpliwości dotyczą właśnie znacznej części uzbrojenia wojsk lądowych. Może uda się kiedyś podliczyć to wszystko i stworzyć nową poprawną statystykę.
Mnie wychodzi nawet troszkę więcej dział niż podał Przemo
W
wypadku artylerii przeciwlotniczej to mamy skromnie licząc na 1.09. 39 r.
Baterie WJ plus 811 pluton to 154 szt dział 40 mm
Plutony OPL Kraju, fabryczne,
lotnicze i na stanie Obrony Wybrzeża i ośrodków zapasowych- bez tych wymienionych przez Truszkowskiego- mamy 208 szt dział 40 mm.
W zapasach Naczelnego Kwatermistrza- 18 szt.40 mm
CBB- 2 szt.
Mamy razem - 382 szt dział plot 40 mm
Do tego dochodzą działka do których można mieć wątpliwości-
pluton fabryczny Stoczni Modlińskiej
plutony 637, 642,645
Więcej dział w OZ- max - 46 szt a nie 22 szt.
Inne z bieżącej produkcji Starachowic i zatrzymane w czasie drogi za granicę- 8 szt dla Anglii skierowane do Rzeszowa, barka z kilkoma sztukami zatrzymana w Toruniu oraz transport 7 szt. który dotarł do
Lwowa.
3 szt 40 mm Vickersa z Pińska
Dochodzi pytanie czy 4 i 12 daplot które organizowano latem 1939 r. posiadały już jakieś działa do szkoleń ?
Armat 75 mm nowoczesnych - 52 szt plus prototypy.
75 mm przestarzałych- 108 szt.
Razem bez pozycji budzących wątpliwości ale z Vickersami i zapasami magazynowymi mamy razem- 545 dział przeciwlotniczych.
Temat: Troche o lotnictwie
Interesuje Cię lotnictwo? - dobrze trafiłeś
1. Nagranie przedstawia najtragiczniejszy
wypadek w historii pokazów
lotniczych, który miał miejsce 28 lipca 2002 roku na wojskowym lotnisku pod
Lwowem.
Zginęło 83 osoby (w tym 19 dzieci), a niespełna 200 zostało rannych.
Materiał zawiera sceny drastyczne
Temat: Lotnisko polowe w Klimontowie koło Sosnowca
Witam, dziękuję za zainteresowanie tym tematem. Oczywiście, na razie nie znam dokładnej lokalizacji
lotniska i trudno w tym konkretnym przypadku zabierać głos. Wydaj mi się, po analizie zdjęcia
lotniczego z 1925 r. zamieszczonego na stronie Klimontowa – że może chodzi o inną lokalizację wspomnianej "bazy". Jednym z potencjalnych miejsc może znajdować się w pobliżu dawnej alei kasztanowej a biegnącej do nieistniejącego dziś dworu. W takich bowiem miejscach – w majątkach ziemskich lokalizowane były tajne
lotniska polowe zakładane przy udziale Ministerstwa Rolnictwa. Tak było w wymienionych przeze mnie Ochabach, Hermanicach, Pszczynie oraz Lipowej. Dlaczego w związku z tym nie miałobytak byc także tutaj. Personel
lotniczy – szczególnie oficerowie mieszkali u dziedziców lub zarządców dóbr.
Co do składów amunicji, bomb i paliwa, to owszem nie koniecznie musiał być tu zgromadzone ale... Moje pytanie chce właśnie to wyjaśnić. Nie jestem nawet w 100 % pewny, że wspominanie
lotnisko było istotnie wykorzystane bojowo. Badając dany temat zawsze należy potwierdzać pozyskane informacje z co najmniej trzech niezależnych źródeł. Mam dokument, potrzebuję relacji świadków, znalezisk miejscowych – choćby w postaci pozostawionych śladów w terenie, zdjęć itp.
Polskie lotnictwo przygotowywało się do operacji przeciwko Czechosłowacji dość solidnie. Z 6 pułku
lotniczego ze
Lwowa np. ściągnięto do Krakowa dodatkowe zapasy paliwa, części zamiennych, bomb. Powołano pluton lotniskowy (mobilizowany na
wypadek wojny).
Zadania dla
lotnictwa bombowego (21 i 22 esk. liniowa) były konkretne – niszczenie artylerii ciężkiej przeciwnika. Stąd zapewne zgromadzono odpowiedni zapas bomb.
Co do wyboru
lotniska – wskazane przez Ciebie
lotnisko w Katowicach. Było ono istotnie bardziej odpowiednie, ale zapewne doskonale znane wywiadowi czeskiemu podobnie jak Rakowice czy w końcu Aleksandrowice. Z tych względów zapewne nie wybrano żadnego z nich (Rakowce to zresztą stała baza 2 pułku
lotniczego), w celu rozmieszczenia 100 % sił uderzeniowych SGO „Śląsk”. Być może się mylę, ale pokażą to dalsze badania terenowe. Chcę to wyjaśnić i stąd mój apel o poszukiwanie świadków. Bez nich możemy tylko budować swe tezy jak zamki na piasku. Dzięki żyjącym świadkom znalazłem potwierdzenia obecności
lotnictwa w wymienionych powyżej miejscach. Liczę na to, że również tu uda nam się wspólnie wyjaśnić tę zagadkę. Dlatego czyńmy wysiłki by znaleźć świadków tamtych wydarzeń.
Pozdrawiam i jeszcze raz serdecznie dziękuję za pomoc
Temat: Początki motoryzowania kawalerii
W nowej książce Staweckiego pt. "Wojsko Marszałka Józefa Piłsudskiego 1926-35" . O planie mobilizacyjnym "S" jest napisane mniej więcej tak, że obowiązywał do roku 1935. Ale:
W 1931 roku zaczęto przygotowywać (płk. J. Kordian-Zamorski, Szef O.I. SG) plan "N". według założeń miało być po mobilizacji 44 dp, 13 bk, 12 brygad artylerii i kwatera OW Wilno. Cytat: "W stosunku do planu "S" zamierzano zwiększyć więc plan o 5 dp, 1 bk i 12 brygad art. Zmniejszono zaś projekt nowego planu o dywizję kawalerii, trzy brygady piechoty i Obóz Warowny
Lwów. W sumie w planie "N" zamierzano wystawić 382 bataliony piechoty". O LDM-ach nie ma słowa, choć też nie napisał, że je zredukowano.
Stronę wcześnie wymieniał jednak 5 LDM-ów, jako to co miało być wystawione na
wypadek mobilizacji w planie "S" w roku 1926: "39 dp, 3 dk, 4 sbk, 5 ldm, 3 brygady obrony krajowej, dwa dowództwa obozów warownych, itd. Plan przewidywał utworzenie jednego dowództwa grupy armii przeznaczonego do kierowania działaniami osłonowymi w czasie trwania mobilizacji i koncentracji sił zbrojnych, 7 dowództw armii i 8 dowództw go. Myślą przewodnią planu "S" było prowadzenie wojny dwufrontowej".
Potem pisze o planie "N", że: "Prace nad nowym planem jednak wstrzymano i i plan mobilizacyjny "S" został zachowany. Uaktualniano jedynie tabele mobilizacyjne piechoty,
lotnictwa, łączności oraz służb uzbrojenia, intendentury, zdrowia, sprawiedliwości i geograficznej. Wydano też nowe etaty wojenne wspomnianych broni i służb. Opracowywał (Sztab Główny) także projekty organizacji wojennej kawalerii, artylerii i broni pancernej, jednakże bez prawa realizacji w toku przygotowań mobilizacyjnych formacji."
"W maju 1935 roku według planu "S" przewidziane było wystawienie Naczelnego Dowództwa, siedmiu dowództw armii, ośmiu dowództw go (w tym dwu samodzielnych), siedmiu dowództw okręgów etapowych. W O. de B. armii mobilizowanej wchodziło: 39 dp, dwa obszary warowne (Wilno i
Lwów), trzy rezerwowe brygady piechoty, dywizja kawalerii (6 pułków) i dwanaście samodzielnych brygad kawalerii o różnym składzie."
LDM-y wyparowały chyba w czasie tych uaktualnień planu S".
Temat: Początki motoryzowania kawalerii
W nowej książce Staweckiego pt. "Wojsko Marszałka Józefa Piłsudskiego 1926-35" . O planie mobilizacyjnym "S" jest napisane mniej więcej tak, że obowiązywał do roku 1935. Ale:
W 1931 roku zaczęto przygotowywać (płk. J. Kordian-Zamorski, Szef O.I. SG) plan "N". według założeń miało być po mobilizacji 44 dp, 13 bk, 12 brygad artylerii i kwatera OW Wilno. Cytat: "W stosunku do planu "S" zamierzano zwiększyć więc plan o 5 dp, 1 bk i 12 brygad art. Zmniejszono zaś projekt nowego planu o dywizję kawalerii, trzy brygady piechoty i Obóz Warowny Lwów. W sumie w planie "N" zamierzano wystawić 382 bataliony piechoty". O LDM-ach nie ma słowa, choć też nie napisał, że je zredukowano. Tego założenia nie znałem - choć by wyjaśniało czemu opracowywano zapotrzebowanie na m81 mm dla 135 pp
Stronę wcześnie wymieniał jednak 5 LDM-ów, jako to co miało być wystawione na wypadek mobilizacji w planie "S" w roku 1926: "39 dp, 3 dk, 4 sbk, 5 ldm, 3 brygady obrony krajowej, dwa dowództwa obozów warownych, itd. Plan przewidywał utworzenie jednego dowództwa grupy armii przeznaczonego do kierowania działaniami osłonowymi w czasie trwania mobilizacji i koncentracji sił zbrojnych, 7 dowództw armii i 8 dowództw go. Myślą przewodnią planu "S" było prowadzenie wojny dwufrontowej".
Potem pisze o planie "N", że: "Prace nad nowym planem jednak wstrzymano i i plan mobilizacyjny "S" został zachowany. Uaktualniano jedynie tabele mobilizacyjne piechoty, lotnictwa, łączności oraz służb uzbrojenia, intendentury, zdrowia, sprawiedliwości i geograficznej. Wydano też nowe etaty wojenne wspomnianych broni i służb. Opracowywał (Sztab Główny) także projekty organizacji wojennej kawalerii, artylerii i broni pancernej, jednakże bez prawa realizacji w toku przygotowań mobilizacyjnych formacji."
"W maju 1935 roku według planu "S" przewidziane było wystawienie Naczelnego Dowództwa, siedmiu dowództw armii, ośmiu dowództw go (w tym dwu samodzielnych), siedmiu dowództw okręgów etapowych. W O. de B. armii mobilizowanej wchodziło: 39 dp, dwa obszary warowne (Wilno i Lwów), trzy rezerwowe brygady piechoty, dywizja kawalerii (6 pułków) i dwanaście samodzielnych brygad kawalerii o różnym składzie."
LDM-y wyparowały chyba w czasie tych uaktualnień planu S".Te OdB z 1935 szczerze mówiąc sprawia wrażenie prowizorki z tego co było
Temat: Śmietnikowy Kącik Dobrego Humoru i Rzeczy Tragicznych
Po każdym locie, piloci linii
lotniczych s zobowizani do wypełnienia kwestionariusza na temat problemów technicznych, napotkanych podczas lotu. Formularz jest następnie przekazywany mechanikom w celu dokonania odpowiednich korekt. Odpowiedzi mechaników s wpisywane w dolnej czę?ci kwestionariusza, by umożliwić pilotom zapoznanie się z nimi przed następnym lotem. Nikt nigdy nie twierdził, że załogi naziemne i mechanicy s pozbawieni poczucia humoru. Poniżej zamieszczono kilka autentycznych przykładów podanych przez pilotów linii QUANTAS oraz odpowiedzi udzielone warto zauważyć, że QUANTAS jest jedyn z wielkich linii
lotniczych, która nigdy nie miała poważnego
wypadku...
P = problem zgłoszony przez pilota
O = Odpowied? mechaników
P: Lewa wewnętrzna opona podwozia głównego niemal wymaga wymiany.
O: Niemal wymieniono
lew wewnętrzn oponę podwozia głównego.
P: Przebieg lotu próbnego OK. Jedynie układ automatycznego ldowania przyziemia bardzo twardo.
O: W tej maszynie nie zainstalowano układu automatycznego ldowania.
P: Co? się obluzowało w kokpicie.
O: Co? umocowano w kokpicie.
P: Martwe owady na wiatrochronie.
O: Zamówiono żywe.
P: Autopilot w trybie ''utrzymaj wysoko?ć'' obniża lot 200 stóp/minutę.
O: Problem nie do odtworzenia na ziemi.
P: ?lady przecieków na prawym podwoziu głównym.
O: ?lady zatarto.
P: Poziom DME niewiarygodnie wysoki.
O: Obniżono poziom DME do bardziej wiarygodnego poziomu.
P: Zaciski blokujce powoduj unieruchomienie d?wigni przepustnic.
O: Wła?nie po to s.
P: Układ IFF nie działa.
O: Układ IFF zawsze nie działa, kiedy jest wyłczony.
P: Przypuszczalnie szyba wiatrochronu jest pęknięta.
O: Przypuszczalnie jest to prawda.
P: Brak silnika nr 3.
O: Silnik znaleziono na prawym skrzydle po krótkich poszukiwaniach.
P: Samolot ?miesznie reaguje na stery.
O: Samolot upomniano by przestał, latał prosto i zachowywał się poważnie.
P: Radar mruczy.
O: Przeprogramowano radar by mówił.
P: Mysz w kokpicie.
O: Zainstalowano kota.
P: Po wyłczeniu silnika słychać jęczcy odgłos.
O: Usunięto pilota z samolotu.
P: Zegar pilota nie działa.
O: Nakręcono zegar.
P: Igła ADF nr 2 szaleje.
O: Złapano i uspokojono igłę ADF nr 2.
P: Samolot się wznosi jak zmęczony.
O: Samolot wypoczł przez noc. Testy naziemne OK.
P:3 karaluchy w kuchni.
O:1 karaluch zabity, 1 ranny, 1 uciekł.
Temat: Malta - jak ją zdobyć
To ja też do tematu "zdobycie Malty za wszelką cenę" - tutaj podobnie jak parę osób przede mną dopiszę, że przykład z Norwegia właśnie jest jednak zły, zabezpieczenie dostaw rudy ale de facto za cenę Kriegsmarine, które już do końca wojny nie zdobyła się na żadna operację połączoną, jedynie działania u-bootów oraz pojedynczych ciężkich okrętów. Nie mówiąc już że dramatycznie zmniejszyła jakiekolwiek szanse
Lwa morskiego - bo de facto nie było czym wspierać desantu (wiele okrętów w remontach, było o tym na forum). Tutaj przy odstrzeleniu sobie grossu ciężkich okrętów RM stawiamy się w ciężkiej sytuacji, bo wyeliminowano tylko jedną małą wyspę (w
wypadku powodzenia rzecz jasna) a wojna wciąż trwa.
Odstrzeliwanie celów lądowych przez marynarkę - przykład Guadalcanalu wspaniały, straty z tym związane też istotne, a tam nie było ciężkiej art. nadbrzeżnej . Jedyny ciekawy plan jaki tiu się klaruję to "Symulowanie" lądowania na Malcie celem doprowadzenia do bitwy spotkaniowej z siłami RN - ryzyko olbrzymie, rozpoznanie po stronie Włoskiej jednak istotnie słabsze (nawet w pobliżu Sycylii to Brytyjczycy zwykle dokładniej wiedzą gdzie jest przeciwnik niż Włosi, POMIMO bliskości wsparcia
lotniczego Sycylii). Ale pamiętamy oczywiście że Brytyjczycy nie będą płynęli "pełna naprzód" do LA Valetty, bo jak tu parę osób słusznie zauważa - pancernik nie jest od walki z kutrami ani nawet z statkami desantowymi - on niszczy daleką osłonę i ot. Pancernika nie używa się do takich rzeczy. Jedynie Japończycy używali swoich Krążowników Liniowych (najstarszych w flocie) do wsparcia desantu w warunkach równowagi sił - efekt znamy
Pod Maltę to przypłyną niszczyciele wtedy może być ciekawa sytuacja, bo to Włosi będą musieli je zwalczać, wyślą własne cięższe okręty i te przydybie RN . Łatwo w takiej akcji z łowczego stać się zwierzyną. Włosi tej swojej słabości byli chyba świadomi i jednak pomimo kuszącego rozwiązania, zdecydowali się na fleet in being, niż próba nadszarpnięcia sił wroga.
Bo wiesz - admirałowie to myślą inaczej niż generałowie - oni wiedzą że naprawdę wojnę mogą przegrać w jedno popołudnie - dosłownie
pozdrawiam
Temat: Stalingrad
Na zamknięcie dyskusji dwa cytaty:
Nieustannie jednak trzeba podkreślać, że bieżące wzmacnianie naszych sił na wschodniej granicy, względnie linii demarkacyjnej z Rosją,
[/b]dalece odbiegało od sił i liczby dywizji radzieckiej koncentracji i planowanych ofensywnych działań radzieckich. Nasz atak 22 czerwca 1941r. udowodnił to na całej długości frontu. [...] po rozpoczęciu naszego prewencyjnego ataku musiałem przyznać że Hitler miał jednak rację w sprawie przygotowywanego przez Rosjan ataku. [...] Atak 22 czaerwca był wprawdzie dla Armii Czerwonej taktyczną, ale w żadnym
wypadku nie operacyjną niespodzianką. Była ona dzięki koncentracji na granicy, nie tylko gotowa do obrony, ale również bardzo zajęta intensywnymi przygotowaniami do własnej ofensywy, na co znależliśmy liczne, całkowicie jednoznaczne dowody.
Wilhelm Keitel "W służbie aż do klęski" W-wa 2001 s. 310 i nast.
Żeby wymienić choćby jeden przykład: we wrześniu 1939r. w rejonie przygranicznym o głębokości 300 km stwierdzono lub domniemywano obecność 65 wielkich związków rosyjskich, w grudniu 1939r. - 106 wielkich związków, a w maju 1941r, 153 plus 36 związków zmotoryzowanych, czyli łącznie 189 związków. Takie rozmieszczenie wojsk rosyjskich z silnym zmasowaniem po środku - tylko w wysuniętym łuku białostockim było 50 wielkich związków - pozwalało wnioskować o zamiarach tak ofensywnych jak i obronnych. Rozpoznana w pobliżu granicy organizacja naziemna
lotnictwa i jej obsada miała zdecydowanie ofensywny charakter i tym samym demaskowała zamiary armii rosyjskiej.
Albert Kesserling "Żołnierz do końca" W-wa 1996 s. 116
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że są to cytaty z ludzi którzy niczego pewnie nie czytali. Nie mam czasu żeby szukać w tej chwili więcej.
Mam jednak do filuha prośbę o podanie bibliografii na podstawie której dokonał analizy struktur dowodzenia, doktryn, dowódców Armii Czerwonej i Wehrmachtu.
Co do 1939r. to nie mylisz się filuh, twierdzę, że we wrześniu 1939r. Francja miała wielkie szanse pokonać niemcy. Gdyby tylko chcieli.
(tak, tak, wiem, analiza itd.).
Do Jacola. Z dostępnych mi informacji wynika, że od początku letniej ofensywy 1942r. do zakończenia bitwy pod Stalingradem Rosjanie stracili około 2 milionów ludzi, a Niemcy około 1,4 miliona.
Do Zbawiciela.
Nie wiem jaką mapą dysponujesz, ale na mojej widać wyrażnie trzy zgrupowania przeznaczone do głębokiej ofensywy:
- okręg białostocki
- linia Przemyśl-
Lwów- Czerniowce
Pomiędzy Kobryniem, a Tarnopolem znalazłem tylko jedną brygadę pancerną i jedną dywizję zmotoryzowaną. To jest centrum frontu pomiędzy w/w zgrupowaniami. Faktycznie tak jakoś sobie rosjanie rozrzucili wojska szybkie. Niestety muszą kończyć, dopiszę póżniej.
Temat: Wojna polsko-sowiecka na morzu 1939
W pierwszych słowach mego listu chciałbym pogratulować szanownym kolegom wielkiego optymizmu, dzięki któremu usuwamy z drogi wszelkie przeszkody.
Rozważane tutaj potencjalne warianty konfliktu Polski (średniej wielkości biednego kraju w środkowej Europie) z ZSRS (mocarstwa ponadregionalnego, z najpotężniejszą wówczas na świecie armią lądową, lotnictwem i flotą podwodną).
Pomimo braku precyzyjnego określenia ram rozważanych scenariuszy (z wyjątkiem Zelinta), z waszych opinii wynika, że jak się rozpędzimy to po miesiącu dwóch będziemy stali w Moskwie i dokonywali rozbioru ZSRS wspólnie z innymi małymi i wielkimi tego świata, bo oni też boją się czerwonego.
Ten optymizm (czy to aby właściwe słowo?) powoduje, że:
- nasze OP dotrą do Zatoki Fińskieji postawią pola minowe przed wrażymi portami, wrócą cało i może nawet powtórzą ten wyczyn, a czerwone podłodki już tego nie mogą wykonać bo ich baterie może się inaczej ładują
-nasze OP stawiając te pola minowe nie będą wrażliwe na ataki
lotnictwa KBF, które jest liczniejsze od całych polskich sił powietrznych, ich OP zostaną znalezione (jak?) i zniszczone (czym?) przez 10 sztuk naszych R-XIII,
- sowieccy matrosi mają pełnie gacie strachu, bo jak taki R-XIII wyładuje w nich ze 200 naboi kalibru 7,92mm,
- wszyscy nam pomogą bo się boją czerwonego, wymieniają z nami informacje wywiadowcze albo mają/mogą mieć tajne układy,
-taka Japonia zaatakuje Sowietów ze wschodu, pomimo tego że w realu nie zrobiła tego nawet gdy armia niemiecka, która podbiła cały zachód Europy stała pod Moskwą, ale teraz pomoże pomimo tego, że w najlepszym
wypadku Sowieci będą stali nad Bugiem (jeżeli nie nad Wisłą)
-Finlandia i Estonia wypowiedzą wojnę ZSRS zanim ten zaatakuje Polskę, bo zablokowanie Zatoki Fińskiej, oznacza wojnę,
-Niemcy zapomną o hańbie Wersalu, odebranych ziemiach i będą pomagać braciom Polakom z całych swych narodowosocjalistycznych sił,
Pozwolę sobie zmodyfikować Twój scenariusz Zelint
W marcu 1939 Rezsza zajmuje resztki Czechosłowacji, Polska latem dla świętego spokoju „oddaje” Niemcom Danzig, co Niemcom „wystarcza” i na zachodzie chwilowo cisza.
Rosjanie w dniu wybuchu wojny są już na morzu.
Jakiś z okrętów typu L postawi miny pod Helem i Gdynią, blokuje polski dostęp do morzą
10 okrętów podwodnych ustawi się na Bałtyku w celu przechwytywania statków handlowych płynących do Polski, tyleż samo na drodze polskich okrętów do Zatoki Fińskiej. 1 w Zatoce Gdańskiej. U wejścia do Zatoki Fińskiej postawią miny.
Rząd Polskiej Republiki Demokratycznej, wzywa pomocy Ojca Narodów tow. Stalina.
W ramach tej pomocy fronty białoruski i ukraiński 26 sierpnia 1939 r. w sile 30DP, 8 DK, 10 BPanc, 2BPD i 20 pułków
lotniczych KAŻDY, atakują na północ i południe od Prypeci.
Radzieckie lotnictwo (morskie i WWS) pierwszego dnia konfliktu o 4.30 przeprowadzi ataki bombowe na wszystkie ustalone
lotniska polskie oraz Wilno,
Lwów,Brześć, Warszawę, Puck, Gdynię i Hel.
Deklaracja sowiecka o ogłoszeniu Bałtyku obszarem działań wojennych i morskiej blokadzie RP.
Każdy statek który zbliży się na bliżej niż 100Mm od wybrzeża „pokracznego bękarta” zostanie zatopiony.
Niemcy ogłaszają, że wstrzymują ruch statków do Prus Wschodnich z obawy przed polskimi i sowieckimi okrętami podwodnymi.
Na lądzie wojna na całej granicy.
Prosimy o pomoc sojusznika (gwarancji brytyjskich nie ma).
Kraje Europy zachodniej deklarują pomoc w dostawach materiału wojennego.
Niemcy oświadczają, że nie mogą niestety przepuszczać pociągów z uzbrojeniem do Polski, Słowacja takoż.
Sojusznicy przygotowują dostawy sprzętu, statki PMH znajdujące się poza Bałtykiem odbierają pierwsze uzbrojenie a polska flota usiłuje uporać się z radzieckimi minami.
Co robią nasze niszczyciele i Gryf? Wychodzą na północ by postawić zagrodę minową? Czy nie powinny mieć osłony trałowców? Mogą się natknąć na okręty podwodne lub na wypad jakiś okrętów nawodnych. Może nasze okręty zostaną zauważone przez sowieckie samoloty rozpoznawcze dalekiego zasięgu.
Polskie statki muszą wejść na kontrolowany przez Sowietów Bałtyk, Francja chwilowo nie może użyć swojej floty do ochrony 5-10 polskich statków.
Mogą próbować pojedynczo przerwać się do codziennie bombardowanej Gdyni.
Z przewagą 4:1 na lądzie i 10/15:1 w powietrzu, pod koniec września Sowieci osiągają linię Wisły na północ i południe od W-wy, zatrzymują się pod Radzyminem…
Na południu broni się
Lwów, ale nie jest specjalnie atakowany….
Tow. Ribbentrop właśnie wsiada do samolotu….
Temat: [ważne daty] 01.09.1939 - prawda i fałsz w historii
1.
W dniu 1 września 1939 r. nad całą Polską (od Chojnic po
Lwów, od Poznania po Wilno, od Krakowa po Bydgoszcz) wisiała gęsta mgła. Można dowiedzieć się o tym analizując różne, powszechnie dostępne wspomnienia (co też żmudnie robiłem ostatnimi czasy). Z tego np. powodu Niemcy zbombardowali Poznań dopiero koło południa, gdyż nie widzieli miasta. Z tego powodu również nie wyszła Hitlerowi spektakularna akcja bombardowania Warszawy dokładnie o świcie (4:45) - odwołano ją wyłącznie z uwagi na pogodę. Można o tym przeczytać w książce Zenona Szymankiewicza "Poznań we wrześniu 1939 r." (Wydawnictwo Poznańskie 1985), gdzie wspomina m.in. Adam Szwedkowski - ówczesny komendant cywilnego
lotniska Ławica w Poznaniu, a więc osoba kompetentna w sprawach
lotnictwa i pogody.
2.
Świt tego dnia nastąpił w stolicy Polski wg danych z kalendarzy 1939 r. o godz. 4:45 - 4:48. Dokładnie, z uwzględnieniem refrakcji, wg współczesnych, dokładnych danych (system "Horizons", Solar System Dynamics Group, Jet Propulsion Laboratory, California Institute of Technology, NASA, baza efemeryd z roku 2000), przejścia Słońca przez horyzont (wschody) miały miejsce 1 IX 1939 r. w czasie UT+1 ("zimowym polskim"):
- w centrum Warszawy (N 52,2298º; E 21,0118º) - 4:45:30 (+/- 5 s),
- na Westreplatte (N 54,4047º; E 18,6680º) – 4:51:00 (+/- 30 s),
- w Wieluniu (N 51,2211º; E 18,5708º; 180 m n.p.m.) - 4:57:00 (+/- 5 s)
- na lotnisku Nieder Elguth (N 50,4899º; E18,1200º) – 5:00:00 (+/- 30 s)
- w Berlinie (N 52,5186º; E 13,4083º) – 5:16 (+/- 30 s)
Uzupełniając te informacje należy dodać, że w Wieluniu o godz. 4:40 Słońce znajdowało się 2,7 stopnia pod horyzontem (azymut 71,7 st.), natomiast o 5:40 było na wysokości 5,9 st. nad horyzontem (azymut 83,4) a teoretyczny (dla nieba bezchmurnego) współczynnik masy atmosfery wynosił 8,94 .
3.
Istotnie mgły poranne rozpraszają się na skutek nagrzania atmosfery od wschodzącego Słońca, co w warunkach bezchmurnej pogody następuje PO przejściu Słońca przez linię horyzontu. Proces ten trwa w najlepszym
wypadku co najmniej kilkanaście minut, ponieważ wschodzące Słońce nie dostarcza aż tak dużo energii, by nagrzanie nastąpiło w mgnieniu oka - ilość energii słonecznej docierającej do powierzchni Ziemi jest proporcjonalna do sinusa wysokości Słońca nad horyzontem. Przy przechodzeniu przez bezchmurną atmosferę ilość ta ulega dodatkowej redukcji, proporcjonalnej do współczynnika ekstynkcji (dla silnie nagrzewającej podczerwieni wynosi on 0,939) podniesionego do potęgi równej współczynnikowi masy atmosfery. Zatem zrzednięcia mgły nad Wieluniem nie należy się spodziewać wcześniej, niż realnie o 5:15. Jednak tego dnia mgły nad całą Polską zalegały do późnych godzin porannych, co na pewno oznaczało opóźnienie "odparowywania" mgły w Wieluniu. Wg wiarygodnych danych, w Sokolnikach k. Wielunia gęsta mgła na pewno utrzymywała się jeszcze o godzinie 8:00, a prawdopodobnie nawet do południa (świadek, ówczesny chłopiec - fascynat
lotnictwa, dopiero po południu zobaczył lecące wysoko na niebie niemieckie samoloty, które przez kilka godzin wcześniej z powodu gęstej mgły jedynie słyszał).
W takiej sytuacji pogodowej jest wręcz nieprawdopodobne, by akurat nad centrum miasta Wielunia we mgle była dziura - oznaczałoby to wyjątkową złośliwość Opatrzności a może i działanie sił nieczystych. Tym bardziej, że miasto leży w dołku, a mgły uwielbiają zalegać w zagłębieniach terenu.
4.
Dokładna analiza Dziennika Poznańskiego z 1939 r. pozwala stwierdzić, że wiosna aż do płowy czerwca była zimna, mokra i powodziowa. Lato nastało gwałtownie koło 20 czerwca i było upalne, z temperaturami do 27 st. C, przez co było bardzo burzowe i z silnymi, gwałtownymi opadami deszczu. Nie było dnia, by gazeta nie donosiła o podtopieniach polskich miast, o powołaniu kolejnej komisji do ustalenia rolniczych szkód powodziowych (np. w powiecie kępińskim nad Prosną, w okolicach Wilna, w Małopolsce), o pożarach spowodowanych burzami, o tym, że Niemcy musieli wypompowywać wodę z zalanej linii Zygfryda, o kilkudziesięciu tysiącach ofiar powodzi w Chinach, stratach materialnych w Belgii, Austrii, Czechach, Rumunii, na Ukrainie. Sytuacja na niemieckiej wtedy Opolszczyźnie żywcem przypominała pamiętny lipiec 1997 r., choć do podtopienia Wrocławia nie doszło. Trzecia fala powodziowa na Warcie opuściła Ziemię Sieradzką pod koniec I dekady sierpnia, a mniej więcej w tym samym czasie strażacy mieli pełne ręce roboty z wypompowywaniem w Poznaniu wody z zatopionych piwnic. Zatem w całej Polsce miało co parować z nasączonej jak gąbka ziemi i mgły miały prawo się tworzyć nawet z dala od zbiorników wodnych. W dniach poprzedzających 1 września wiał wiatr południowy i południowo - wschodni, co oznaczało napływ gorącego, BARDZO WILGOTNEGO powietrza znad Morza Czarnego. W prasie był opisany tylko jeden wyjątek: kiedy cała Polska "pływała", na Mazowszu była susza do tego stopnia, że w Warszawskich kościołach dawano na mszę w intencji deszczu.
Temat: Hungarian VACC - XMAS Fly-in Tonight !
Witam kolezenstwo,
Ja rowniez pozwole sobie dopisac sie do postu powyzej i, zeby bylo smieszniej, a moze ciekawiej, w podobnej co u Condiego tonacji...
Ja zaczalem dzisiejszy zlot od hopki Moskwa - Kijow. Lecialem B767F UPS774. Ruch w Moskwie jak zwykle - sporo Rosjan, w eterze tylko rosyjski wiec i ja postanowilem udawac Rosjanina... Kamuflaz wydal sie dopiero po take off kiedy kontro z APP zapytal jakiej jestem narodowosci...
Traska Moskwa - Kijow - lubie te rosyjskie klimaty, nawigowanie na NDB i dryl panujacy w eterze...Tam pewne zachowania nie ulegna zmianie przez kolejne lata...
Nigdy nie moge sie skapowac jak zorganizowana jest kontrola wokol Moskwy - w kilkanascie minut po odlocie z Moskwy dostalem " Continue own navigation " mimo, ze bylem niezbyt daleko od Moskwy, a ATC nazywalo sie Moskwa Control...
Po kilkunastu minutach przelaczylem sie na Kijow Control - bardzo zwodowa obsluga, piekny angielski z rosyjskim zaciagiem - miod na uszy...
Na podejsciu byl KLM, Austrian, 2 Lufy i 2 Ukraincow - wszyscy lecieli potem do Budapesztu. Sporo bylo redukowania predkosci, zmiany kursu dla uzyskania separacji, itd - dobra praca kontro !!! Wkrotce ladnie ustawil nas na podejsciu i ladowanie przebieglo bezproblemowo... Tak wygladalo z zewnatrz - ja pocilem sie setnie jako ze w ostatniej chwili zauwazylem, ze autopilot przy wlaczonym APP MODE nie rozlaczyl ALT, a ja nie dosc pilnie sledzilem panel / zamontowany zreszta tuz przed lotem i nie oblatany - co za blad... / W dodatku, w wyniku zamieszania z kotem biegajacym po klawiaturze / oooops chcialem powiedziec panelu / nie ustawilem HDG na
wypadek missed approach, ale to zauwazylem dopero na chwile przed ladowaniem...
Po krotkim postoju, razem z KLM, 2 Lufami ruszylismy do Budy i Pesztu. Po starcie z Kijowa odlot na NDB - powiedzialem, ze nie mam SID, na co kontro powiedzial, ze on tez nie ma i nie wie skad mozna je sciagnac...
Zapytalem, czy byliby chetni na obsluge przelotu Warszawa - Kijow - Warszawa - odpowiedzial, ze bardzo chetnie bo slyszeli od Bialorusinow, ze jest przy tym sporo fajnej zabawy...
Ukraine obslugiwal dzisiaj CTR Kijow i
Lwow - tak wiec cala trase Moskwa - Kijow - Budapeszt mialem pokryta kontrola - co to jest to, co tygrysy lubia najbardziej...
Od granicy ukrainsko - wegierskiej przeszedlem na CTR, a potem APP z Budapesztu. Nastepne 20 minut spedzilem w holdingu na TPS - w dole musialo sie niezle kotlowac / tak sadzilem po wskazaniach TCAS i glosach z RW /
Z holdingu TPS wyszedlem na podejscie na 31R - zawodowa obsluga DIR - oczywiscie wiedzialem jaki jest METAR, ale... NO wlasnie - tu klania sie komentarz Condiego - w morde - w takich warunkach jak dzisiaj w Budapeszcie nie wyladowalby prawdopodobnie zaden pilot / wiem, wiem, sa wyjatki ... / Ja podchodzielm 2 razy - za kazdym razem zglaszajac missed approach - faktem jest, ze glownym powodem bylo straaaaaszne klatkowanie w granicach 2-3 fps... To powodowalo, ze obraz odswiezal mi sie zdecydowanie za rzadko i, np. za pierwszym razem zdazylem przeleciec cala dlugosc pasa zanim skapowalem sie, ze mam go za soba...
Drugie podejscie - podobnie... Trzecie - i tu sie zlamalem. Nie mialem juz paliwa na powrot do Warszawy, gdzie byly lepsze warunki - no wlasnie - w tym momencie zrobilem to, co powinienem byl zrobic duzo wczesniej - w poczuciu odpowiedzialnosci powinienem skapowac sie czy jestem w stanie wykonac ladowanie, a nie pchac sie na
lotnisko docelowe z z zalozeniem - jakos to bedzie...
To jest oczywiscie podejscie hard core w naszym hobby - mozna powiedziec - guciu, wyluzuj sie, daj se siana, to tylko zabawa... Otoz ja juz tak bawic sie nie bede - jesli nie bedzie warunkow zgodnych ze sztuka
lotnicza - nie bede latal na kontro i innych pilotow posmiewisko...
Przy trzecim podejsciu zlamalem sie i obszedlem opcja CLEAR WEATHER co pozwolilo mi wyladowac w Budapeszcie / za 4 razem.../
Dostalem brawa za wytrwalosc od wegierskich, super fajnych i uprzejmych kontro... Zero slow krytyki czy zniecierpliwienia - wrecz odwrotnie - APP za kazdym razem pytal czy chce dluzsza prosta, potwierdzal czestotliwosc ILS, etc - zawodowstwo w kazdym calu...
Po dzisiejszym dniu mam mieszane uczucia - super 2 przeloty wypakowane po brzegi wydarzeniami, lacznie 4.5 h spedzone w powietrzu ale z uczuciem " oszukanstwa " i pojscia na latwizne...
Kontynuacja podejscia " hard core = latam tam gdzie panuja dopuszczalne warunki " ograniczy pole zabawy, ale pozbawi mnie tego nieprzyjemnego uczucia " It was not as real as it gets "...
Sorki za dlugi post, ale czulem potrzebe wypisania sie...
Temat: Humor
Zapis autentycznej rozmowy radiowej przeprowadzonej między amerykańskim
okretami a Kanadyjczykami. Miała ona miejsce w paĄdzierniku 1995r. u
wybrzeży Nowej Funlandii. Została ujawniona przez szefa operacji morskich
US Navy.
Kanadyjczycy: - Proszę o zmianę kursu o 15 stopni na południe w celu
uniknięcia kolizji.
Amerykanie: - Radzimy wam zmienić kurs o 15 stopni na północ, aby unikn?ć
kolizji.
Kanadyjczycy: - To niemożliwe. To wy będziecie musieli zmienić kurs o 15
stopni na południe, aby unikn?ć kolizji.
Amerykanie: - Mówi kapitan okrętu wojennego Stanów Zjednoczonych.
Powtarzam ponownie: wy zmieńcie kurs.
Kanadyjczycy: - Nie. Powtarzam: zmieńcie kurs, aby unikn?ć kolizji.
Amerykanie: - Mówi kapitan lotniskowca USS "Lincoln" - drugiego pod
względem wielko?ci okrętu bojowego amerykańskiej marynarki wojennej floty
atlantyckiej. Towarzysz? nam trzy niszczyciele, trzy kr?żowniki i wiele
innych okrętów wspomagania. Domagam się, aby?cie to wy zmienili kurs o 15
stopni na północ. W innym przypadku podejmiemy kontrdziałania w celu
obrony grupy!
Kanadyjczycy: - Mówi latarnia morska: wasz wybór!
=============================================================
Po każdym locie, piloci linii
lotniczych s? zobowi?zani do wypełnienia
kwestionariusza na temat problemów technicznych, napotkanych podczas lotu.
Formularz jest następnie przekazywany mechanikom w celu dokonania
odpowiednich korekt. Odpowiedzi mechaników s? wpisywane w dolnej czę?ci
kwestionariusza, by umożliwić pilotom zapoznanie się z nimi przed
następnym lotem. Nikt nigdy nie twierdził, że załogi naziemne i mechanicy
s? pozbawieni poczucia humoru. Poniżej zamieszczono kilka autentycznych
przykładów podanych przez pilotów linii QUANTAS oraz odpowiedzi udzielone
warto zauważyć, że QUANTAS jest jedyn? z wielkich linii
lotniczych, która
nigdy nie miała poważnego
wypadku...
P = problem zgłoszony przez pilota
O = OdpowiedĄ mechaników
P: Lewa wewnętrzna opona podwozia głównego niemal wymaga wymiany.
O: Niemal wymieniono
lew? wewnętrzn? oponę podwozia głównego.
P: Przebieg lotu próbnego OK. Jedynie układ automatycznego l?dowania
przyziemia bardzo twardo.
O: W tej maszynie nie zainstalowano układu automatycznego l?dowania.
P: Co? się obluzowało w kokpicie.
O: Co? umocowano w kokpicie.
P: Martwe owady na wiatrochronie.
O: Zamówiono żywe.
P: Autopilot w trybie ''utrzymaj wysoko?ć'' obniża lot
200 stóp/minutę.
O: Problem nie do odtworzenia na ziemi.
P: ?lady przecieków na prawym podwoziu głównym.
O: ?lady zatarto.
P: Poziom DME niewiarygodnie wysoki.
O: Obniżono poziom DME do bardziej wiarygodnego poziomu.
P: Zaciski blokuj?ce powoduj? unieruchomienie dĄwigni przepustnic.
O: Wła?nie po to s?.
P: Układ IFF nie działa.
O: Układ IFF zawsze nie działa, kiedy jest wył?czony.
P: Przypuszczalnie szyba wiatrochronu jest pęknięta.
O: Przypuszczalnie jest to prawda.
P: Brak silnika nr 3.
O: Silnik znaleziono na prawym skrzydle po krótkich poszukiwaniach.
P: Samolot ?miesznie reaguje na stery.
O: Samolot upomniano by przestał, latał prosto i zachowywał się poważnie.
P: Radar mruczy.
O: Przeprogramowano radar by mówił.
P: Mysz w kokpicie.
O: Zainstalowano kota.
P: Po wył?czeniu silnika słychać jęcz?cy odgłos.
O: Usunięto pilota z samolotu.
P: Zegar pilota nie działa.
O: Nakręcono zegar.
P: Igła ADF nr 2 szaleje.
O: Złapano i uspokojono igłę ADF nr 2.
P: Samolot się wznosi jak zmęczony.
O: Samolot wypocz?ł przez noc. Testy naziemne OK.
P:3 karaluchy w kuchni.
O:1 karaluch zabity, 1 ranny, 1 uciekł.
Temat: co sądzicie o napisach na papierosach?
zobacz.......jesli mieszkasz w wierzowcu, nie masz wyboru jezdzisz
winda........jesli pracujesz daleko - nie masz wyboru, jezdzisz pociagiem,
samochodem..........no a z papierosami jest tak ze nie musisz ich
palic......wnioski wyciagnij sam
pozdrawiam
Quentin
Jeśli chcesz mieć niniejszy felieton w Wordzie, to napisz
Rada Języka Polskiego
Wydział I PAN
Dawniej na opakowaniach papierosów i wizualnych reklamach widniało
wyznanie
anonimowego ministra o stosunkowo łagodnej treści -
Badania naukowe dowodzą, że palenie tytoniu jest szkodliwe dla zdrowia
Minister Zdrowia i Opieki Społecznej.
Komuś jednak było tego nazbyt mało, zatem zachęcił ministra (może innego,
ale równie anonimowego) do zaostrzenia wyznania -
Palenie tytoniu powoduje raka i choroby serca
Minister Zdrowia i Opieki Społecznej.
Trudno dociec, dlaczego tego typu napis (mający w zamyśle zniechęcić do
używania oraz przestrzec przed skutkami nadużywania reklamowanego
produktu)
umieszczono na jedynym rodzaju towaru rynkowego - przecież na reklamach
zachęcających do kupna samochodów lub zapraszających do korzystania z
linii
lotniczych nie są zamieszczane ostrzeżenia [a] w rodzaju -
Korzystanie grozi kalectwem lub śmiercią,
czy (stosując składnię omawianego przykładu) znacznie posępniejsze -
Korzystanie powoduje śmiertelne wypadki.
Dlaczego nie nalepia się takiej przestrogi [b] przy wejściach do wysokich
budynków (wypadnięcia z okien), takoż do wind? Tragiczna i pokaźna
statystyka opisująca ujemne strony korzystania z owych budowlanych
wynalazków upoważniałaby do takich praktyk. Dlaczego na aktach urodzenia
i
w książeczkach zdrowia nie stawia się stempla z adnotacją memento mori
[c]?
Wszak
Każde urodzenie powoduje śmierć.
Ostrzeganie przed konsumowaniem wyłącznie jednego produktu posiada poważny
mankament - usypia czujność sprawiając wrażenie, że pozostałe wytwory
ludzkiej pomysłowości są zdrowsze i mniej groźne. Jeżeli turystów w Afryce
będziemy przestrzegać [d] jedynie przed krwiożerczymi krokodylami, to
wzrośnie śmiertelność podróżników w wyniku spotkań z lwami...
Pod tytoniową przestrogą widnieje nazwa (trudno to nazwać podpisem)
funkcji
wysokiego urzędnika Rządu RP. Nie wiadomo, czy minister zdrowia był
inicjatorem akcji, czy został zmuszony do firmowania antyreklamy, czy
obecny
minister zgadza się na zamieszczanie jego tytułu na każdej paczce
papierosów, czy sam pali a innych ostrzega, czy pozostali ministrowie
(zwłaszcza ci bez teki) nie chcieliby uczestniczyć w podobnej kampanii?
Biorąc rozważania od ostatniego akapitu pod uwagę
proponuję uznać, że umieszczenie napisu
Minister Zdrowia i Opieki Społecznej
jest niezręcznością graniczącą z nadgorliwością,
co winno spowodować wycofanie owego ministerialnego wątku ze słusznej -
choć
wymiarowo przesadzonej - przestrogi, która powinna być odbierana jako
powszechna prawda (nadużywanie czegokolwiek jest szkodliwe), a nie jako
lokalny pewnik lansowany przez anonimowego (wszak nie konkretnego
ministra:
dość często się zmieniają), który niekoniecznie jest lekarzem, a problem
szkodliwości palenia tytoniu znany mu jest (jak niemal wszystkim Polakom)
z
mediów.
Przy okazji - i owszem, piszemy Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej,
ale minister zdrowia i opieki społecznej, niestety, jedynie małymi
literami
...
Z poważaniem
Mirosław
Naleziński
Objaśnienia indeksów (właściwe "podpisy" pod przestrogami):
[a] - minister transportu [c] - tu raczej minister zdrowia...
[b] - minister budownictwa [d] - minister turystyki
Temat: co sądzicie o napisach na papierosach?
Rada Języka Polskiego
Wydział I PAN
Dawniej na opakowaniach papierosów i wizualnych reklamach widniało wyznanie
anonimowego ministra o stosunkowo łagodnej treści -
Badania naukowe dowodzą, że palenie tytoniu jest szkodliwe dla zdrowia
Minister Zdrowia i Opieki Społecznej.
Komuś jednak było tego nazbyt mało, zatem zachęcił ministra (może innego,
ale równie anonimowego) do zaostrzenia wyznania -
Palenie tytoniu powoduje raka i choroby serca
Minister Zdrowia i Opieki Społecznej.
Trudno dociec, dlaczego tego typu napis (mający w zamyśle zniechęcić do
używania oraz przestrzec przed skutkami nadużywania reklamowanego produktu)
umieszczono na jedynym rodzaju towaru rynkowego - przecież na reklamach
zachęcających do kupna samochodów lub zapraszających do korzystania z linii
lotniczych nie są zamieszczane ostrzeżenia [a] w rodzaju -
Korzystanie grozi kalectwem lub śmiercią,
czy (stosując składnię omawianego przykładu) znacznie posępniejsze -
Korzystanie powoduje śmiertelne wypadki.
Dlaczego nie nalepia się takiej przestrogi [b] przy wejściach do wysokich
budynków (wypadnięcia z okien), takoż do wind? Tragiczna i pokaźna
statystyka opisująca ujemne strony korzystania z owych budowlanych
wynalazków upoważniałaby do takich praktyk. Dlaczego na aktach urodzenia i
w książeczkach zdrowia nie stawia się stempla z adnotacją memento mori [c]?
Wszak
Każde urodzenie powoduje śmierć.
Ostrzeganie przed konsumowaniem wyłącznie jednego produktu posiada poważny
mankament - usypia czujność sprawiając wrażenie, że pozostałe wytwory
ludzkiej pomysłowości są zdrowsze i mniej groźne. Jeżeli turystów w Afryce
będziemy przestrzegać [d] jedynie przed krwiożerczymi krokodylami, to
wzrośnie śmiertelność podróżników w wyniku spotkań z lwami...
Pod tytoniową przestrogą widnieje nazwa (trudno to nazwać podpisem) funkcji
wysokiego urzędnika Rządu RP. Nie wiadomo, czy minister zdrowia był
inicjatorem akcji, czy został zmuszony do firmowania antyreklamy, czy obecny
minister zgadza się na zamieszczanie jego tytułu na każdej paczce
papierosów, czy sam pali a innych ostrzega, czy pozostali ministrowie
(zwłaszcza ci bez teki) nie chcieliby uczestniczyć w podobnej kampanii?
Biorąc rozważania od ostatniego akapitu pod uwagę
proponuję uznać, że umieszczenie napisu
Minister Zdrowia i Opieki Społecznej
jest niezręcznością graniczącą z nadgorliwością,
co winno spowodować wycofanie owego ministerialnego wątku ze słusznej - choć
wymiarowo przesadzonej - przestrogi, która powinna być odbierana jako
powszechna prawda (nadużywanie czegokolwiek jest szkodliwe), a nie jako
lokalny pewnik lansowany przez anonimowego (wszak nie konkretnego ministra:
dość często się zmieniają), który niekoniecznie jest lekarzem, a problem
szkodliwości palenia tytoniu znany mu jest (jak niemal wszystkim Polakom) z
mediów.
Przy okazji - i owszem, piszemy Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej,
ale minister zdrowia i opieki społecznej, niestety, jedynie małymi literami
...
Z poważaniem Mirosław
Naleziński
Objaśnienia indeksów (właściwe "podpisy" pod przestrogami):
[a] - minister transportu [c] - tu raczej minister zdrowia...
[b] - minister budownictwa [d] - minister turystyki
Temat: Bitwa pancerna na przedpolach Warszawy 1944
Odnosze wrażenie że kolega Wojtek za wszelką cenę chce udowodnić ze dowództwo AK miało Rosjan już na swoim brzegu i zdążyło rozpocząć powstanie dosłownie w ostatniej chwili,a ci podli Sowieci zatrzymali się ,ba nawet wycofali z lewego brzegu Wisły by nie pomóc powstaniu.
Bezpośrednim powodem wydania rozkazu o rozpoczęciu PW była przyniesiona przez "Montera " plotka(przedstawiona jako sprawdzona wiadomość-nie jest jasne czy Chruściel wszystko sobie zmyślił czy plotkę przedstawił jako sprawdzony fakt) o czołgach radzieckich na Pradze-na Targówku i Pelcowiznie.
Nawiasem mówiąc tę plotkę jako sprawdzoną i prawdziwą wiadomośc Chruściel upowszechniał i po wojnie-w 1946roku a za nim powtarzają ja niektórzy publicyści i dziś .
[ Dodano: Sob 15 Mar, 2008 17:10 ]
Ps Wojtek przecież napisałem jak wół po co był Lublin Stalinowi,miał swoja stolice i swój rząd.
Rząd PKWN z Pierdziszewa dolnego wyglądałby troszkę śmiesznie Owszem-miał już Lublin -dawną siedzibę Tymczasowego Rządu Ludowego z 1918 roku i podpisane porozumienia z rezydującym tam od 1 VIII PKWN.
Konkurencja polityczna i wojskowa dla niego nie była mu do niczego potrzebna.Zaś kropkę nad i postawił prawdopodobnie Stanisław Mikołajczyk przybyły do Moskwy 30 lipca w czasie dwóch swoich sierpniowych rozmów ze Stalinem w Moskwie ,gdy odmawiał uznania Linii Curzona,żądał Wilna(w czym nie miał poparcia żadnego z aliantów co Churchill mówił otwarcie i publicznie)a PPR proponował podział tek w proporcji 6 :1 co oznaczało marginalną pozycję w rządzie.Zwłaszcza w pierwszej rozmowie Mikołajczyk próbował występować "z pozycji siły" jaką rzekomo dawało mu PW ,zapowiadał ze Warszawa będzie wolna lada dzień i prosił o przerzut go tam drogą
lotniczą-mimochodem tylko poruszył w pierwszej z rozmów sprawę pomocy dla PW bo nie uważał jej za istotną gdy "Warszawa będzie wolna lada dzień"a "40 tysięcy naszych ludzi wzieło pod kontrolę najważniejsze punkty w Warszawie".Nic nie osiągnął ,oznajmił współpracownikom że "Sowiety zmiekną" i wrócił do Londynu.
Zaś KG AK i Delegatura przewidywały następujący scenariusz
wypadków :
1)Kluczowe punkty w Warszawie zostają zdobyte przez AK ,władzę w stolicy przejmuje Delegatura
2)KG AK pozostaje w konspiracji na Woli w fabryce Kamlera pod osłoną Kedywu KG AK zaś w ścisłej konspiracji pozostaje organizacja "Nie" kierowana przez pozostających nadal w konspiracji generałów Okulickiego i Fieldorfa
3)AL ,PAL i wszystkie inne organizacje wojskowe niepodlegajace Komendzie Głównej AK zostają rozbrojone zaś członkowie PPR,ZWM,RPPS,KRN,CKL i wszystkich innych organizacji politycznych nie podlegających Delegaturze-internowani przez Państwowy Korpus Bezpieczeństwa
4) Do stolicy przybywa z zachodu 1 SBS,dywizjony RAF oraz komandosi i obserwatorzy alianccya na lotniskach lądują dywizjony RAF(przerzut 1 SBS oraz RAF Anglosasi wyraznie wykluczyli o czym KG AK wiedziała)
5)Oddziały AK pozostają za niezdemontowaną siecią barykad ewentualnie koncentrują się w jednym rejonie obronnym zaś ujawnienie władz AK i Delegatury następuje w III rzutach
6)Warunki porozumienia ze strona radziecką to -władza rządu emigracyjnego w Polsce odrzucenie Linii Curzona(uzgodnionej przez Wielką Trójkę w Teheranie jesienią 1943 jako nowa granica wschodnia Polski-do dyskusji był status
Lwowa który alianci rozumieli odmiennie ),zanegowanie przynależności Polski do strefy operacyjnej Armii Czerwonej,rozwiązanie Armii Polskiej w ZSRR względnie podporzadkowanie jej Naczelnemu Wodzowi PSZ.De facto oznaczało by to odcięcie drogi do radzieckiej strefy okupacyjnej Niemiec-przez Polskę przebiegały jedyne linie komunikacyjne do niej .
7)W przypadku odmowy przyjęcia tych warunków,prób rozbrojenia czy internowania AK lub wprowadzenia do Warszawy PKWN-zbrojny opór na barykadach miasta -stawka na umiędzynarodowienie konfliktu i rozpad Wielkiej Trójki na tle sprawy Polski.
Bór-Komorowski czy płk Iranek Osmecki mówili o tych rachubach jasno na emigracji.
Wyzej wymienione cele miało osiągnąć kilka tysięcy uzbrojonych zołnierzy warszawskiej AK.
Kierownictwo PW liczyło na natychmiastową i bezwarunkową pomoc Armii Czerwonej(w tym broń) oraz aliantów zachodnich(których wybuch PW postawił przed faktem dokonanym)dla realizacji w/w celów.
Do dyskusji jest jaką część z tych planów znała Stawka w VIII-IX 1944.
Wywiad radziecki(w tym także w oddziale VI PSZ na zachodzie) funkcjonował dość sprawnie a co do stosunku do Linii Curzona i ZSRR -wystarczyło przeczytać pierwszą lepszą ulotkę.
Korzyści wojskowe z zaplanowanej 8 VIII przez Rokossowskiego i Zukowa operacji warszawskiej były wątpliwe(przesunięcie frontu po paru tygodniach o 80 do 100 kilometrów za cenę sporych strat) zaś względy polityczne wyraznie przemawiały przeciwko jej rozpoczynaniu.A wierzącym we wszechmoc RKKA latem 1944 zadam pytanie-dlaczego Armia Czerwona mimo podejmowanych prób i poważnych strat nie zdołała skutecznie pomóc Słowackiemu Powstaniu Narodowemu które było kierowane m.in przez komunistów i oficerów radzieckich-spadochroniarzy a politycznie - przyjaznie nastawione wobec ZSRR ?