wyniki testów egzaminów gimnazjum 

Widzisz wypowiedzi wyszukane dla zapytania: wyniki testów egzaminów gimnazjum





Temat: Po co egzaminy w szkole? Nie wiadomo
Po co egzaminy w szkole? Nie wiadomo
Nie da się ukryć, że bez egzaminów, stopnie, sprawdzianów, testów, odpytywań
itp. mało kto by się uczył. Oceny są po to, by oceniać (hihi), czyli wskazywać
uczniowi co umie, na ile umie i czego jescze powinien się pouczyć. Mają też
charakter motywujący. Egzaminy końcowe służą do oceny pracy ucznia (i jego
nauczycieli) w dotychczasowej szkole i są podstawą do przyjęcia do nowej szkoły.
Na szczęście jednak zawsze można sobie podrasować wynik, intensywniej pracując
w ostatniej klasie. Albo człowiek sam się weźmie do roboty, albo zmobilizuje
go kurs przygotowawczy, prowadzony pod okiem specjalistów. Ja na przykład w
Poznaniu polecam "Promotora", prowadzącego zarówno kursy gimnazjalne
(www.gimnazjum.promotor.edu.pl), jak i kursy maturalne
(www.matura.promotor.edu.pl). Firma dodatkowo prowadzi najbardziej znaną
stronę z rankingami szkół ponadgimnazjalnych (www.rankingi.promotor.edu.pl),
forum gimnazjalistów (www.gimforum.pl) i (nowość!) stronę poświęconą maturze z
matematyki (www.MATURAzMATMY.pl). Słowem - "nic dodać - nic ująć"!



Temat: Egzamin gimnazjalny: punkty pod naklejką
Egzamin gimnazjalny: punkty pod naklejką
Zalecam duża ostrożnosc wobec wszelkich wypowiedzi ludzi z CKE i
OKE. Pan Samborski z gimnazjum niech też uważa z naganami, bo
przegra odwołanie w sądzie pracy.

Dlaczego komputer sprawdzał test z zasłonietym kodem? Dlaczego w
skrypcie php nie było warunku:
if !$zmienna itd. Wykrzyknik oznacza brak.

Wtedy komputer wyrzułby "exit" i nie sprawdzał testu. Jak jest
możliwe, ze poszedł dalej i zaliczył punkty?

Drugie pytanie: dlaczego nie został wpisany algorytm porównania
wyników zdającego? Jesli uzyskał np. 40 punktów z jednego testu, 37
z drugiego, a 10 z trzeciego, komp. powinien wykazać alarm. Program
kosztowałby kilkaset złotych, moze o to chodzi? Lepiej wyłożyć
schody nowym dywanem.






Temat: PRZECIEKI Z TESTÓW MAT-PRZYR
PRZECIEKI Z TESTÓW MAT-PRZYR
JESTEM WIELCE OBURZONA TYM IZ KOLEDZY I KOLEZANKI Z GDYNSKIEGO GIMNAZJUM
ZNALI ODPOWIEDZI NA PYTANIA DO DZISIEJSZEGO TESTU JUZ WCZORAJ! BYŁO TO
WYNIKIEM POMYŁKI NAUCZYCIELI KTÓRZY W DZIERN TESTU HUMANISTYCZNEGO ROZDALI
KILKA PRAC ŚCISŁYCH I W CIĄGU PIERWSZYCH KILKUNASTU MINUT UCZNIOWIE ZDĄZYLI
SIE ZAPOZNAĆ Z ICH TREŚCIĄ! UWAŻAM IŻ JEST TO ABSURD I POWINNO SIĘ POWTÓRZYC
TĘ CZĘŚC EGZAMINU!



Temat: Jak gimnazja wybierają sobie najlepszych uczniów
Jak gimnazja wybierają sobie najlepszych uczniów
Tak, egzamin ze zdolności języtkowych do klas dwujęzycznych to selekcja -
mówię to z pełną odpowiedzialnością, ponieważ sama kiedyś zdałam taki egzamin
i pięć lat później ukończyłam dwujęzyczną klasę. Ale ta selekcja naprawdę JEST
KONIECZNA. Czemu..?
Jeśli klasa ma być naprawdę dwujęzyczna, jeśli trzonem jej programu ma być
BARDZO INTENSYWNA nauka języka, to odpowiedzialny dyrektor może przyjąć do
niej tylko dzieciaki z dobrymi wynikami takiego testu - osoby mniej uzdolnione
językowo po prostu nie będą w stanie poradzić sobie, nieważne ile pracy włożą,
zawsze będą na szarym końcu lub będą miały problemy z zaliczeniem języka.
Z moich doświadczeń wynika jasno, że przez 5 (a dziś ledwie 3!!) lata wspólnej
nauki nieistotne staną się początkowe różnice w poziomie wiedzy z polskiego
czy matematyki. Ale ilość punktów na teście predyspozycji językowych zawsze da
się odczytać z ocen w języka.



Temat: Twarda czy Kajakowa ? Które gimnazjum wybrać ?
To głupota po prostu albo choroba psychiczna!
>Takie przypadki i inne zdarzają sie w tzw. renomowanych gimnazjach, dzie
dzieci są pod niestanną presją. Nie wystarczy,że są bardzo dobre, muszą być
najlepsze. Mieć maksymalną ilość punktow z testu i świetne oceny,ze wszystkich
przedmiotów.<
O ile wiem;-) punkty za egzamin gimnazjalny(zwłaszcza!) ani oceny nie są
limitowane - to że Jaś dostanie o 3p więcej z testu nie spowoduje,że Zosia
dostanie o 3p. Podobnie z wynikami konkursów - z jednej szkoły może być 5
laureatów i finalistów, a z innej żadnego(tak zwykle zresztą jest!).Znam kilka
renomowanych gimnazjów, ale o czymś takim jak niszczenie zeszytów kolegom nie
słyszałem.Już raczej w "nierenomowanych" ,gdzie w podobny i gorszy(znęcanie
się, bicie) margines umila życie "kujonom"!



Temat: do ilu gimnazjów można składać dokumenty?
Nie ma ograniczeń. Można składać do dokumenty do wielu szkół. Moja córka
złozyła do trzech. Juz dostała się do dwóch gimnazjów językowych w Poznaniu. Do
trzeciej szkoły egzaminy będą w czerwcu. Zobaczymy którą szkołę wybierze.
Do gimnazjów językowych testy z predyspozycji językowych już się odbyły, wyniki
podane, listy przyjętych opublikowane. Tearz pozostały tylko zwykłe gimnazja i
te rejonowe.



Temat: Drugi dzień egzaminu - znów kłopot
Drugi dzień egzaminu - znów kłopot
Jestem uczennicą 3 klasy gimnazjum i pisałam ten test. Uważam,że
zadanie z dachem było niezbyt oczywiste. Wszystkie wyniki obliczeń
zależały od tego, gdzie według danej osoby dach się zaczyna i
kończy. W teście humanistycznym w zadaniu dot. akapitów, w których
jest najwięcej elementów sprawozdania według mnie też są
niejasności. W akapicie "prawidłowym" jest wymienionych więcej
zwiedzanych miejsc, ale w akapicie powyżej jest i zwiedzanie i
godziny i daty! Czy to nie oznacza, ze ten powyżej jest prawidłowy?
No i ta wpadka z E/F na angielskim. Czy Ci ludzie nie potrafią
napisać poprawnego, zrozumiałego egzaminu? Żyć się odechciewa.



Temat: tłuuuuumy....
nie wiem, czy wtedy ci odpisałam. pewnie nie. jestem starą maturzystką i teraz
chcę zacząć drugi kierunek. zdawałam niedawno egzamin wstępny. jakie wrażenia?
byłam "trochę" zaskoczona.

kiedy zdawałam tam 2 lata temu dzięki certyfikatowi byłam zwolniona z języka, z
matematyki test był banalny. wynik: prawie 100%. byłam w pierwszej dziesiątce
(na 2tysiące zdających) i o nic się nie martwiłam. wtedy zrezygnowałam i
rozpoczęłam studia na zupełnie innym wydziale.

teraz przyzwyczaiłam się już do studiowania i postanowiłam "zastudiować"
jeszcze raz. niestety, w tym roku:(

spotkałam się z dziwnym testem wstępnym, zmienionymi zasadami i nowymi
maturzystami;)

mówisz, że starzy maturzyści będą mieli łatwiej, ale ja taka pewna nie jestem.
nie wiem, komu reforma wyjdzie na zdrowie:)

egzamin wstępny dostosowali chyba do poziomu nowej matury. nie był trudny, ale
przydałoby się więcej czasu. problem w tym, że ja kończyłam starą szkołę, nie
byłam w gimnazjum, zdawałam starą maturę.

nowa matura to wg mnie pomyłka. nie ma też sensu porównywanie nowej i starej
matury i nowych i starych maturzystów.

bez sensu jest ustalanie jakichkolwiek przeliczników- nowa-stara
na mojej uczelni tworzone będą wspólne listy. nie wiem, co im z tego wyjdzie.
to się okaże, bo na wyniki ciągle czekam:)



Temat: Prywatne czy publiczne?
po przeczytaniu opinii zwolenników szkół prywatnych nasuwa mi się jedno pytanie:
jeżeli dziecko ma matkę "tipsiarę" to jest gorsze od waszego wychuchanego,
wydmuchanego dzieciaka, które już w podstawówce zdało FCE? Chyba nie, bo w
gruncie rzeczy niczym się nie różnią. Syn dresiarza nie może być lekarzem, bo
nie skończył prywatnego liceum.
Czy jeśli chodziłam do państwowej SP i miałam z, nikomu niepotrzebnego, testu
kompetencji marne 29/40 pkt to znaczy, że mam dać sobie spokój z dalszą edukacją
i od razu iść sprzątać ulicę? OTÓŻ NIE, bo trzy lata później w dosyć kiepskim
REJONOWYM gimnazjum PRZY tejże PODSTAWÓWCE napisałam egzamin gimnazjalny na,
sumując, 88/100 (co, wg CKE należy do przedziału wyników, o ile sie nie mylę,
wysokich). I wcale nie byłam wyjątkiem. Dziwne, biorąc pod uwagę, że nigdy nie
chodziłam na dodatkowe zajęcia, korepetycje itp, a moja klasa gimnazjalna
liczyła 29 osób.
Chyba, że "takie rzeczy to tylko w Bydgoszczy" x/
Pewnie muszę być strasznie zdegenerowana, bo byłam świadkiem bójek między
kolegami z różnych klas albo raz w tygodniu nie chodziłam do szkolnej kaplicy na
modlitwę.
I nieprawdą jest, że do najlepszych szkół średnich idą tylko ludzie ze szkół
niepublicznych - chodzę do jednego z najlepszych liceów (publicznych) w mieście
- na jakieś 140 osób przyjętych w czerwcu 2008, ludzi z gimnazjów prywatnych
mogę policzyć na palcach jednej ręki.

Nie skreślajmy publicznych szkół, bo to w głównej mierze to od dziecka zależą
jego wyniki w nauce. Ono ma się uczyć dla własnej satysfakcji, a nie dlatego, że
tatuś płaci czesne.



Temat: Reforma Hall: zgłoś inny wątek
Moim zdaniem trochę niesprawiedliwe jest zwalnianie laureatów
wszelkich kuratoryjnych konkursów z egzaminów. Po pierwsze zawyża to
faktyczne wyniki nauczania, bo nie przypuszczam, żeby każdy laureat
konkursu z matematyki napisał część "humanistyczną" testu na 100% i
odwrotnie. Rozumiem premiowanie laureatów konkursów, ale oni już i
tak są premiowani przez zwolnienie z postępowania rekrutacyjnego do
gimnazjów, a fakt, że nie piszą w ogóle testu zakłamuje wyniki danej
szkoły, bo tak naprawdę wcale nie wiadomo, czy na wszystkie pytania
(i które) owi laureaci napisaliby poprawne odpowiedzi.



Temat: Progi punktowe - gimnazja W-wa
Tak to właśnie oceniałam.

Natomiast nie wiem, ile punktów trzeba zdobyć dodatkowo. Liczę max za oceny +
powiedzmy 37 punktów z egzaminu.

Pytanie: na ile trzeba napisać test kompetencji językowych? Czy trzeba brać
udział i ew. jak dobre wyniki trzeba mieć w konkursach organizowanych przez
gimnazja (w Batorym - z angielskiego, na Twardej - z matematyki)?

Czy możesz napisać, jak dobrze trzeba było napisać w Reytanie test kompetencji
językowych, żeby się dostać?



Temat: 1708 szkół zgłoszonych do akcji
Bardzo się cieszę, że moja szkoła, tj Gm nr 2 w Pile, zgłosiła
się dotej akcji. Myślę, że może to tylko wpłynąć pozytywnie na
nią, jak i na nas, uczniów. Nasze Gimnazjum tworzy razem z SP
Zespół Szkół, dlatego budynek szkolny jest dość duży. By ułatwić
poruszanie się osobom niepełnosprwnym wybudowano specjalną
windę. Jest to rozwiązanie, z którym spotkałem się poraz
pierwszy. Muszę także podkreślić, że Nasza szkoła należy do
jednej z najczystrzych i najschludniejszych w całej okolicy. W
trakcie wakacji zmodernizowano szatnie, tak, aby korzystanie z
nich było jeszcze przyjemniejsze. Stare ławki w klasach są
zastępowane nowymi. Z pewnością zgłosiłbym moją szkołę, gdyby
organizowany był konkurs na najładniejszą w Polsce. Wygląd idzie
również w parze z poziomem nauczania. W testach na koniec
gimnazjum nasi uczniowie uzyskali wyniki przewyższające średnią
wojewódzką. Jestem w tej chwili uczniem klasy III, więc cieszę
się bardzo, że mogę się przygotowywać do egzaminów w tak dobrym
Gimnazjum- w SZKOLE Z KLASĄ.
Piotrek



Temat: Słabizna
Słabizna to dobre określenie. Warto zauważyć, że nie tylko wyniki sprawdzianu po szóstej klasie wypadły fatalnie. Z każdym rokiem coraz gorsze są wyniki matury czy egzaminu gimnazjalnego. Przyczyna? To nie programy nauczania, źli nauczyciele czy mało inteligentni uczniowie. To nasza kultura masowa...Odsetek dzieciaków, które czytają książki zmniejsza się w zastraszającym tempie. Gry komputerowe, bezwiedne oglądanie tv i moda na tzw. "tumiwisizm".... Jak więc można napisać poprawnie wypracowanie, czy zrozumieć czytany tekst. Ponadto- jaką motywację ma szóstoklasista czy uczeń gimnazjum piszący testy? Wystarczy, że pojawi się na egzaminie i już go zdał. A najbliższa reforma, którą zafundowała nam nasza pani minister, zwiększy tylko grono tzw. wtórnych analfabetów...




Temat: SP 210 Wawa ul. Karmelicka
Zgadzam się z gościem. Szkoła ma sporo laureatów w konkursach ogólnopolskich i
międzynarodowych.Co do wyników ze sprawdzianu po klasie szóstej, to nie wiem
gdzie ten ranking szkół mozna znależć, ale wiadomo mi,że w tym roku średnia ze
sprawdzianu była taka sama jak średnia dla WARSZAWY. Uczniowie są dobrze
przygotowani do tego egzaminu, piszą sporo testów próbnych i bez stresu
podchodzą do swojego pierwszego prawdziwego egzaminu.Potem doskonale radzą
sobie w gimnazjum. Wiem coś o tym, gdyż moje dziecko starsze dziecko ukończyło
tę szkołę i nie ma najmniejszych problemów w gimnazjum (młodsze zdało do
szóstej klasy). Uwazam,że w szkole jest wysoki poziom nauczania, szkoła jest
przyjazna dzieciom i wiele ciekawych imprez się w niej odbywa . Jest to SUPER
SZKOŁA , chyba najlepsza w dzielnicy.



Temat: List: Bo liczy się świadectwo!
List: Bo liczy się świadectwo!
chodziłem do renomowanego gimnazjum , gdzie nie naciągano ocen z test
napisałem na 98 (dla mnie był trywialny) niestety z racji ocen nie dostałem
się tam gdzie chciałem. System jest zły , a ocena na świadectwie nie jest
żadnym miernikiem wiedzy, za to często zależy od nauczyciela i jego stosunków
z uczniem. Pyskujesz, masz swoje zdanie góra 4. Robisz gazetki , recytujesz
itd. masz 6. Jedynym miernikiem powinien być egzamin - on jest obiektywny i
taki sam dla wszystkich. Zapuya ktoś po co zatem oceny w szkole (?) ano po to
aby uczeń , rodzice i opiekunowie mogli obserwować co się dzieje z uczniem.
Ocena pracy zarówno ucznia jak i nauczyciela jest egzamin ucznia i jego wynik.




Temat: Publiczne wyniki matur!
RACJA. Powinien być egzamin z języka obcego na koniec gimnazjum. Niestety nikt o
tym nie pomyślał. A może się mylę... oby.

Dodam tylko, że w klasie językowej w liceum, zaraz na początku po zrobieniu
"placement test" okazuje się, że są osoby z wynikiem 6 pkt. / 100 i 96pkt. /
100. JAK TU UCZYĆ. Zaczynać od zera? Ciągnąć dalej? Oczywiście możemy zapomnieć
o grupach, bo nie ma na to kasy. Poza tym ci słabsi w zasadzie powinni kończyć
liceum na tym samym poziomie co ci lepsi. JAK TO UCZYNIĆ !!!



Temat: Oblał co piąty maturzysta
Nie rozumiem o co krzyk. W końcu matura to egzamin. A ten chyba z definicji można zdać lub nie!
A to że "starą maturę" tyle osób zdawało nie było wynikiem tego że kiedyś ludzie myśleli a teraz odpowiadają na klucz a wynikiemtego, że tamta była oceniana przez nauczycieli z danej szkoły a tym zależało na wysokiej zdawalności. No bo komu zależy żeby JEGO uczniowie oblali!!! Ci którzy twierdzą że matura z j. polskiego w części "czytanie ze zrozumieniem" to tylko przepisywanie zdań z jednej kartki na drugą to za nim się wypowiedzą nich sobie rozwiążą przykładowy test, a dopiero potem piszą bzdury na forum.

Inna sprawa to system edukacyjny. 4 lata w liceum były OK. Teraz w 1 klasie jest nadrabianie zaległości po gimnazjum, w 2 nauka, a w 3 matura. Tak więc zostaje 1-1,5 roku "normalnej nauki".

No i szkoda że nie ma egzaminów na studia. Kiedyś trzeba było wiedzieć 1-2 lata wcześniej gdzie się chce studiować. A teraz ludzie po maturze dopiero zastanawiają się nad swoim zawodem. Ja np. wiedziałem kim chcę być już na 2 roku i w klasie 3 i 4 przygotowywałem się do egz. wstępnych.



Temat: bałagan na polonistyce- rekrutacja
Co do dyktanda to tylko raz je przeczytalam bo sie spieszylam i chyba duzo
wyrazow pominelam LOL bo nie pamietam "żuchwy" ;)
Siedzialam w sali 145. Jedziecie do Wrocka jak beda wywieszone wyniki czy
bedziecie dzwonic? Orientujecie sie moze jak to bedzie jesli bedzie x osob z
taka sama iloscia punktow z egzaminu co wtedy zrobi komisja? Czy beda patrzec
na oceny z matury czy na te ze swiadectwa ukonczenia LO? No i jakie przedmioty?
Historia, jezyk polski, jezyk obcy? A wiecie moze jak to jest z wgladem do
naszych prac? Czy trzeba wczesniej skladac jakies podanie czy wystarczy udac
sie do dziekanatu i poprosic o obejrzenie pracy (tak jest na politologii)??
Dziko - w kolegium juz na pierwszym roku sa praktyki w gimnazjum ;)
Ewka - mnie tez sie wydaje ze bedzie fuuull odwolan ;)
Na korytarzu rozmawialam tez z ludzmi z zaocznych, ktorzy pisali ten test tylko
po to by mogli sie przeniesc na dzienne, wiec lista dla nich powinna byc
oddzielna, no chyba ze nie zajrzeli na str kandydat.uni.wroc.pl ;) bo tam musza
zaznaczyc opcje ze chca sie przeniesc, w przeciwnym razie beda zajmowac nasza
liste a to sie rowna z tym ze zajma komus miejsce:/
A moze wyniki beda juz na kandydat.uni.wroc.pl juz w czwartek wieczorem? (wiem,
wiem łudze sie;))
U was tez ludzie dobierali sobie po 3 kartki? ;) Bo mnie to az przerazalo;)




Temat: gimanzja w Warszawie - ranking
Na stronie www.egzaminy.edu.pl w dziale "szóstoklasiści"
wyniki zeszłorocznego testu kompetencyjnego.
Wprawdzie mój syn w tym roku kończy już gimnazjum, ale przy
wyborze kierowałam się, między innymi, tymi wynikami.
Przede wszystkim jednak pomogła nam nauczycielka ze szkoły
podstawowej, która odkryła i rozwinęła zdolności dziecka do
przedmiotów ścisłych. Kończy on teraz szkołę (państwową!),
której uczniowie dostają się bez problemów do najlepszych
w-wskich liceów (z góry odpowiadam ewentualnym malkontentom,
że za najlepsze licea uważam te, po których uczniowie dostają
się na bezpłatne dzienne studia na państwowych uczelniach).
Pozdrowienia.




Temat: Gimnazja: dzielenie trzynastolatków to błąd
Gimnazja: dzielenie trzynastolatków to błąd
Trochę niedopracowane zasady i źle rozłożone terminy.
Właśnie" zdajemy" egzaminy do gimnazium - bo nasze rejonowe jest na
bardzo niskim poziomie. Zdajemy razem, dziecko pisze a my w nerwach
czekamy na wynik. Za duzy stres jak dla 13 latka.
Za 3 tyg. testy kompetencji - znów stres, a później maj i
czerwiec... laba i czekanie na wakacje??? Bo do elitarnych gimnaziów
obeny końcowe się nie liczą tylko z półrocza 6 klasy.
bez sensu.



Temat: Matura odczarowana - komentarz Piotra Pacewicza
Popieram krytykę nowej matury, która z pewnością nie jest egzaminem dojrzałości
i nie ma nic wspólnego z wykształceniem ogólnym, ale czytanie ze zrozumieniem
(czego powinna nauczyć zerówka, a dla mniej zdolnych - pierwsza klasa
podstawówki) czasami się jednak przydaje - gdzie w tekście Pacewicza jest to
rzekome poparcie dla niej? O jego stosunku do nowej matury świadczy choćby
zdanie "Taka matura, a wcześniej testowe egzaminy państwowe na koniec
podstawówki i gimnazjum, trywializuje szkolną naukę. Aby poprawić wyniki
wychowanków i tym samym średnią szkół, nauczyciele uczą pod testy." - czy
naprawdę jest to pogląd entuzjasty? Ludzie, przeczytajcie może najpierw tekst,
a potem komentujcie, a nie traktujcie tytułu jako okazji dowylania swoich żalów
przeciw maturze, Pacewiczowi i Gazecie!




Temat: Matura odczarowana - komentarz Piotra Pacewicza
Gdzie w tekście Pacewicza widzisz ten rzekomy entuzjazm? Może w zdaniu:
"Taka matura, a wcześniej testowe egzaminy państwowe na koniec podstawówki i
gimnazjum, trywializuje szkolną naukę. Aby poprawić wyniki wychowanków i tym
samym średnią szkół, nauczyciele uczą pod testy."? Tekst jest jak najbardziej
krytyczny (o czym świadczy choćby wyrażony expressis verbis żal za poprzednim
typem egzaminu) - fakt, autor nie napisał "Nowa matura jest zła, bo ..." - i
może dlatego niektórzy mają kłopot z jego zrozumieniem. Może jednak trzeba była
się uczyć "rozumienia tekstu", a czytaniem poezji i Trylogii zająć się trochę
później, kiedy już będziesz w stanie pojąć tekst na ćwierć strony objętości?




Temat: Języki obce w liceach
joa66 napisała:

> Niestety, licea z hiszpańskim nie podają takiej informacji. Ale
> skoro matura rozszerzona jest na poziomie B2 to rozmumiem, że
> absolwent, który zda ją bardzo dobrze, opanował ten język na tym
> właśnie poziomie, ergo wyniki matur z języka obcego pokazują mniej
> więcej efekt finalny.

Nie, absolwenci klas dwujęzycznych w liceach są dużo bardziej
zaawansowani niż matura na poziomie rozszerzonym. Tak jak Ci
pisałam mój syn w 1 klasie dwujęzycznej w gimnazjum uczy się z
podręcznika jaki jest używany w klasie maturalnej-konkretnie tego

ksiegarnia.b-52.com.pl/tytul01545-going-for-gold-pre-intermediate-plus-podrecznik.html

Do klasy pierwszej licealnej dwujęzycznej jest wymagany
poziom "mocny First" czyli to już jest chyba mocny B2, prawda ?
Czyli po 3 latach od B2 to musi być sporo więcej niż B2.

Myślę że wszystkie języki są uczone na tych samych poziomach. Stąd
egzaminy, aby przyjmować tylko odpowiednio zaawansowanych. Klasy
zerowe są po to aby to ewentualne zaawansowanie nadrobić. No i
oczywiście jeden warunek-zawsze aby dostać się do klasy dwujęzycznej
(w LO lub gim) trzeba zaliczyć test predyspozycji językowych. Na
szczęście raz !!!!



Temat: Boję się, ze to się znowu powtórzy ;(
no coz...kiedys pisalem juz o tym.
niektorzy ujmuja to tak ze brutalnie mozna powiedziec ze jestescie tępymi
kujonkami myslacymi ze dobra nauka w szkole i oceny zapewnia wszystko co z
nauka zwiazane (bez urazy)
ja zawsze w gimnazjum mialem oceny 2,3, rzadko 4, kompletna olewka, a test
napisalem najlepiej w klasie, jeden z lepszych wynikow w szkole. Boże jaka
mialem satysfakcje patrzac na placzace kujonki majace po 50-60p z
egzaminu...wiele bym dal za powtorke....
moze to nie skromne, ale sadze, ze w piatek sytuacja sie powtorzy ;)



Temat: Konflikt w "Czternastce" - protestują rodzice g...
Drodzy Szanowni Wielce Zbulwersowani Państwo
Gimnazjum 49 nie jest zwykła szkołą. Jeszcze w trzeciej klasie załowałam, że do
niego poszłam. Na semestr byłam zagrożona z trzech przedmiotów, na swiadectwie
z ledwoscia wyrobilam na 4.0, ale test napisałam bylam na 93 punkty. Nie bede
zadawac sakramentalnego pytania, czy wiecie, o czym to swiadczy, ale chcialabym
zwrocic uwage, ze ciezko pracowalam na taki wynik. Przy zerowym wkładzie nauki
w przygotowania do egzaminu (bo takowe nie były przez nasza szkołe
organizowane), swój czas eksploatowalam conajmniej nie na mój ulubiony sposób -
lekcje zorganizowane od 7.10 do 16.20. A potem dwie godziny obowiazkowego
fakultetu. Jednak sądzę, że były mi one potrzebne, gdyz mogłam smialo
ukierunkować swe zainteresowania. Teraz konczy sie semestr, jestem zagrozona z
dwóch przedmiotów, ale wziełam udzial w trzech olimpiadach i jednym konkursie
przedmiotowym, znam swoje umiejetnosci i nie boje sie dostac jedynki czy
dwojki, jak niektórzy, którym wydaje sie, ze tylko oceny sa miara człowieka.
Nie zakuwam, w szkole czuje sie pewnie i z pewnością potrafię lepiej korzystać
z życia niż Wy, drodzy ludzie z klas pierwszych, którzy wracacie ze szkoły, aby
kontynuowac naukę do godziny 24.
Z pozdrowieniami




Temat: Kto wymyślił gimnazja ?
gimnazja to dobry pomysł
są lepsze i gorsze

Rodzic ma szansę wysłać dziecko tam gdzie trzeba zdać dodatkowy egzamin albo
gdzie się bierze pod uwagę oceny i wynik testu w podstawówce.




Temat: Zaczynają się egzaminy gimnazjalne
Zaczynają się egzaminy gimnazjalne
kiedy beda wyniki testow humanistycznych gimnazjow
???




Temat: Składanie papierów do gimnazjum
agatko, no znowu wychodzi na to, że się na ciebie uwzięłam :) ale
mącisz dziewczynie w głowie!

szóstoklasistko, standardowo podstawówka wydaje oryginał świadectwa
i jedną lub dwie kopie poświadczone, podobnie jest z zaświadczeniami
o wyniku egzaminu, które też dostaniesz (oryginał i kopie) od szkoły.

to oznacza, że w zasadzie możesz obstawiać trzy gimnazja. nie jest
prawdą, że to gimanzja nierejonowe robią egzaminy - egzaminy (a w
zasadzie testy kompetencji) obowiązują uczniów starających się o
przyjęcie do klas dwujęzycznych i sportowych (i być może
artystycznych, jeśli takie są, nie wiem). takie klasy są także w
gimnazjach rejonowych. jeśli chcesz iść do klasy dwujęzycznej, a
mieszkasz w rejonie gimnazjum, które taką klasę prowadzi, i tak
musisz zdać test. jeśli zaś chcesz iść do zwykłej (choćby się
nazywała jakoś dumnie, typu "informatyczno-matematyczna" lub "z
rozszerzonym angielskim i hiszpańskim", byle nie miała w nazwie
dwujęzyczna) w gimnazjum poza twoim rejonem, nie będziesz tam zdawać
żadnego testu czy egzaminu, a będzie się liczyło świadectwo i wynik
testu.
testy kompetencyjne są na początku czerwca, więc przed otrzymaniem
papierów.
szkoły, które nie mają kłopotu z naborem, nie mają nic przeciwko
przyjmowaniu kopii dokumentów. ci, którzy zostaną przyjęci, po
prostu doniosą oryginały po ogłoszeniu listy przyjętych. szkoły,
które mają kłopoty z chętnymi, straszą, że kopii nie przyjmą, że
intresują ich tylko oryginały. zwykle jednak przyjmują kopie. i
zwykle wyznaczają jakiś termin, do którego można przynieść oryginały.

szkoły mają też odgórnie wyznaczony termin, do którego muszą podać
listę przyjętych. wiele szkół wywiesza tę listę na kilka dni przed
tym terminem. i wtedy, jeśli nie znajdziesz się na tej liście,
możesz szybko zabrać oryginały i donieść tam, gdzie jeszcze listy
nie wywieszono. w praktyce jest to jednak okropne zawracanie głowy.

wszystko to dotyczy szkół publicznych.

to, o czym pisała agatka - że każde gimnazjum ma inne zasady
rekrutacji, inne terminy, inne egzaminy - dotyczy szkół społecznych
i prywatnych. tam rzeczywiście bywają przedziwne egzaminy i to nawet
w marcu! a więc problem oryginał/kopia dotyczy ich w znacznie
mniejszym stopniu. no chyba że się jest geniuszem i zdało się
wszędzie.



Temat: Licea nie dla najsłabszych uczniów
Gość portalu: fob napisał(a):

>
> Nie wiem o co ci chodzi, ale jak poprzesz przykładem to może się dowiem.

Sam napisałeś, że atakujesz moje poglądy, bo się z nimi nie zgadzasz.

>
>
> Ależ właśnie dlatego go zacytowałam, bo później napisałaś coś odwrotnego:
> "najlepiej by było, gdyby zamiast egzaminów gimnazjalnych były zwykłe
egzaminy-
> takie, jak przed reformą"

Jak to się wg Ciebie mija z tym, że to, co opisałam miało miejsce pzred reformą?

I jeszcze. Chciałam powiedzieć, że w tym roku mogłam przyjrzeć się z bliska
rekrutacji do liceów. To nie jest tak, bo chyba część osób tak uważa, że
rzeczywiście każdy może się dostać do liceum obojętnie jakiej punktacji by nie
uzyskał. Szkoły same ustalają sobie progi punktów. I dlatego są one
zróżnicowane względem siebie, nie zaś wewnętrznie. Ale taka sytuacja jest tylko
w momencie rekrutacji, przecież wiadomo, że potem bywa różnie. Jednym się
wydaje, że jak są już w LO to mogą się obijać i nikt im nic nie zrobi. Inni
sumiennie pracują. Po prostu taki stan ejst naturalny. I choćby nie wiem jak
nie zrównywac poziomu poprzez segregację z kuratoriów, to ten stan się nie
zmieni- nawet wśród tych, którzy zdadzą testy fenomenalnie znadzie się ktoś,
kto potem będzie sie uczył gorzej. Przykładme może być gro moich znajomych,
którzy osiągnęli naprawdę dobre wyniki na egzaminach gimnazjalnych albo dzięki
szczęściu, albo dzięki nauce na tydzień, czy dwa przed egzaminami. Twierdzę
tylko, że te egzaminy nie są miarodajne, bo w większej części to kwestia farta
niż realnej, posiadanej przez ucznia wiedzy. I jeśli coś należałoby zmienić, to
ich formę, a nie dostęp dzieciaków do szkół.



Temat: Dali gimnazjalistom złe testy
polska paranoja oświatowa cd.
Pierwsza sprawa, co to są dobre szkoły?Czy to te, które przyjmują tylko
prymusów, by z nich tworzyć odpady tumanów? To jest skandal, że szkoły średnie
nie przyjmują po równo uczniów różnych kategorii, tylko za pieniądze podatnika
tworzy się getta dla wybranych. Ten absurd zaczyna się od szkoły podstawowej,
tworzenia klas a i gorszych, potem gimnazja i szkoły średnie. Ktoś sobie
wymyślił, że nabierze do siebie najlepszych i tak bezkarnie robi, mało tego,
dostaje nagrody za wyniki. Jak można nie osiągać wyników, jeśli się ma
prymusów? Niech sobie powstają prywatne getta, kto chce, niech idzie za własne
pieniądze. Drugą sprawą jest paranoja egzaminów. Ciągle w mediach, prasie
testy, testy, testy. A gdzie jest rozwój? Celem edukacji jest rozwój, a nie
testy. Jeszcze nie tak dawno p.K. Konarzewski pisał o szkodliwości badań
testowych, teraz jest szefem tej bandy testowej. Nikt nie mierzy postępu w
rozwoju, umiejętnościach tylko wiedzę, jak w średniowieczu. Jeszcze tylko
rózgi niech wprowadzą, chociaż te testy, ten szum wokół badań wyników
gorsze od rózgi. Dzieci i młodzież nie nadążają. Kogo stać na korepetycje,
jakoś idzie do przodu, kogo nie, wiesza się. Polska edukacja zwariowała.
Zamiany programów, lektur, ściągi w necie, cwaniactwo, coraz mniej lekcji, a
więcej okoliczności. Zielone szkoły w czasie nauki, wolne z byle powodu, bo
np. żałoba, kampania wyborcza, egzaminy. Jedni piszą testy, drudzy nie mogą
się uczyć. Szkoła już ani nie uczy, ani nie rozwija, ani nie wychowuje. Uczeń
taszczy ten plecak na krzywym kręgosłupie, by się dowiedzieć co ma wkuwać w
domu lub na korepetycjach, potężnej bezkarnej szarej strefie. Ale jest Karta
Nauczyciela rodem ze stanu wojennego, jest ochrona dla ludzi, którzy awansują
za podlizywanie się wójtowi i tonę papierów o "sukcesach". A uczeń? A po co
uczeń. Są testy, to niech spróbuje podskoczyć!
Wiem, ktoś napisze, że wypracowania to nie testy. Może będzie miał rację co do
słownictwa, ale nie idei. Jest to testowanie młodego człowieka, tego co sam
posiadł, bo nie dzięki szkole. Kiedyś nauczyciel miał sie kiepsko, kiedy miał
wiele ocen słabych ze swojego przedmiotu, był źle oceniany. Dziś obrywa uczeń,
bo nie trafi do getta.



Temat: Dobre licea w Gliwicach
permaloj napisał:

> No właśnie takich opinii się na tym forum spodziewam! Własnych subiektywnych
> (ale wiarygodnych) doświadczeń i opinii zasłyszanych u znajomych mających takie
> doświadczenia. Z oddzieleniem wiarygodnych od niewiarygodnych jakoś sobie
> poradzę, a niektóre być może nawet będę w stanie zweryfikować.

Skoro mają być subiektywne to z czystym sumieniem polecam społeczną. Zaznaczam,
że mam osobiste doświadczenia tylko ze szkołą podstawową i gimnazjum, ale w
liceum uczą ci sami nauczyciele i nic mi nie wiadomo o tym, by ucząc licealistów
przeobrażali się nagle z rozsądnych ludzi w "panie i panów Hyde'ów". Nie znam w
tej szkole ani jednego złośliwego satrapy, który uważałby że jego przedmiot jest
pępkiem wszechświata i wyładowywał na dzieciakach swoje frustracje. Ale nie znam
też żadnego olewusa, który podlizywałby się uczniom i stawiał dobre oceny za
nic. Istnieje rozsądna równowaga - potrafią uczyć, ale później wymagają (i nie
da się łatwo "jechać na opinii"). Oczywiście są zarówno nauczyciele wybitni, jak
i zupełnie zwyczajni - tacy, którzy po prostu przyzwoicie uczą. Niektórzy z nich
pracują też w innych szkołach, ale przyznają, że praca w społecznej daje im
satysfakcję, bo przy mało licznych klasach są w stanie czegoś nauczyć i widzą
tego efekty. Moja opinia o nauczycielach nie jest opinią zasłyszaną, bo prawie
wszystkich zdążyłam juz dość dobrze poznać. Kontakt z nauczycielami jest wzorowy
- w przypadku jakichkolwiek problemów zawsze można o nich szczerze porozmawiać i
nigdy nie przekłada się to na odgrywanie się na dziecku (ani na jego faworyzowanie).

> Być może łatwiej będzie porównywać licea, gdy we wszystkich będzie obowiązywać
> porównywalna matura. Już dziś na podstawie wyników testów gimnazjalnych można
> porównywać średni poziom gimnazjów (trzeba jednak pamiętać, że jest to poziom

Jeżeli chodzi o egzaminy (sprawdzian po VI klasie i gimnazjalny) to zarówno
podstawówka, jak i gimnazjum znacznie przewyższają gliwicką średnią. Też mam
wątpliwości co do jakości tych testów, ale zawsze jest to jakiś punkt
odniesienia. Niestety, nie ma jeszcze możliwości porównania w taki sposób liceów.

Zdaję sobie sprawę z tego, że (głównie ze względów finansowych) szkoła
niepubliczna pozostaje ofertą niedostępną dla większości rodziców. Sama też
nigdy nie mam pewności, czy będzie mnie na nią stać za rok czy dwa. Podejrzewam,
że również w innych liceach są nauczyciele, o których można powiedzieć dużo
dobrego, ale wszystkie moje opinie na ich temat to opinie zasłyszane - dlatego
chciałabym je usłyszeć od kogoś, kto zna te szkoły z własnego doświadczenia.



Temat: dzieci z chorobą NF1
ale tu cisza....u mnie w domu też. Panienki pojechały na tańce, Iwo ma tzw. bal
szóstych klas.Cieszy się, że kończy tę szkołę, ja też, i siostry też. One też
się tu uczyły. Nikt nie lubi tej szkoły.Mimo, że jeśli chodzi o oceny i testy
końcowe szkoła ma się czym pochwalić, to jakoś atmosfera jest tu nieprzyjemna,
męcząca.Wśród znajomych moich córek z tej szkoły nie ma nikogo, kto darzy tę
podstawówkę sentymentem.Na lekcjach nerwowo, wywiadówki burzliwe, ciągłe kłótnie
z nauczycielami...jak dziewczyny poszły do gimnazjum, to odetchnęłam.Wszystko
poukładane, wiadomo, o co chodzi, a w tej podstawówce jakaś szarpanina.ufff.
A w ogóle to myślę sobie ostatnio o tym całym systemie weryfikacyjnym po
gimnazjum i to jest jakieś chore.Te dzieciaki poddawane są okropnemu,
przeciągającemu się w nieskończoność stresowi. Ktoś tu czegoś nie przemyślał.Oni
są w wieku dojrzewania, z zasady to okres niestabilny emocjonalnie i funduje im
się emocje na najwyższych obrotach: najpierw egzaminy gimnazjalne w poł.
kwietnia, potem koniec roku szkolnego i tysiąc klasówek, potem zapisy do
wybranych liceów, potem ewentualne egzaminy dodatkowe w tych liceach (Ola
zdawała 4 językowe w dwóch szkołach!!!), dopiero w przyszłym tygodniu będą
wyniki z tych gimnazjalnych testów- od poł.kwietnia się czeka!!!i...30 kwietnia
dowiedzieć się można, kto, gdzie się dostał...to jest dwa i pół miesiąca
czekania ...za długo to trwa, ten stan napięcia i oczekiwania.Potem się dziwią,
że młodzież jakaś taka nerwowa, nie radzi sobie ze stresem i coś łyka. Ja już
jestem zmęczona, a co dopiero dzieciaki.
No, to się wyżaliłam, drogie Mamy. Wszystko przed Wami, chyba, że system się
zmieni na jakiś bardziej przyjazny psychice nastolatka i jego rodzicom, czego
Wam życzę - Dorota



Temat: Bomba sezonu w zakrzewskim gimnazjum:-)
cd.
Jak wynika z nieoficjalnych danych zestawionych przez radnego Witolda
Opermanna, w roku szkolnym 2001- 2002 zakrzewskie gimnazjum w egzaminie
tyczacym czesci matematyczno-przyrodniczej na 50 mozliwych do uzyskania punktow
zdobylo 26.6, co pozwolilo na zajecie III miejsca w powiecie a 8 tego typu
placowek w wojewodztwie, a wiec 70 miejsce posrod 226 dzialajacych gimnazjow.
Wyniki uznac za dobre, godne powielenia w nastepnym roku. Sprawdzian testowy
dla kolejnego rocznika 2002/3 w tym bloku tematycznym odbywal sie na podobnych
zasadach, lecz liczba uzyskanych punktow przez uczniow spada do 20.5 co w
efekcie pozwolilo zajac ostatnie miejsce w powiecie i 218 na 226 gimnazjow w
wojewodztwie. Czesc humanistyczna testu skladala sie z czytania i odbioru
tekstu/max.25 punktow) oraz tworzenia wlasnego tekstu (max. 25 punktow).
Zakrzewscy gimnazjalisci w roku szkolnym 2001/2 uzyskali 27.2 pkt. na 50
mozliwych, co uplasowalo ich na 187 miejscu. Zdecydowanie najgorzej powiodlo
sie w tworzeniu wlasnego tekstu, gdzie na mozliwe 25 pkt. zdobyli 10.4.
W tescie roku minionego uzyskano wynik jeszcze slabszy niz poprzednio, bo na
swym koncie zapisano zaledwie 25.6 pkt. co ulokowalo gimnazjum na ostatnim
miejscu w powiecie i przedostatnim w wojewodztwie.
Aby nie zanudzac czytelnikow liczbami, w przypadku szkol postawowych w gminie
najlepsze wyniki testow osiagnely Smiardowo Zl. 3, Glomsk 13-17, Stara
Wisniewka 18-19, a Zakrzewo 22-24. W ukladzie wojewodztwa na 1269 szkol.
Smiardowo Zl. bylo 285 miejscu, Glomsk 633, Stara Wisniewka na 876 i Zakrzewo
na 1175.
Organ zalozycielski wraz z przedstawicielami samorzadu, uznajac za wysoce
niezadowalajace wyniki egzaminu testowego postanowil zajac sie glebiej
problemem. Wlasnie we wrzesniu wojt wraz z grupa radnych udal sie do gimnazjum,
by na miejscu porozmawiac rzeczowo o przyczynach slabych wynikow egzaminu i o
mozliwosciach zmiany tego stanu rzeczy na lepszy. Byc moze, momentami trudna a
czasami i ostra dyskusja, zaowocuje szansa zasadniczych zmian. Dyrektor Renata
Grochowska w ramach posiedzen zapoznala samorzadcow z wdrazanym "programem
naprawczym", ktory ma przyniesc zmiany na lepsze. Czy tak faktycznie bedzie?
Dowiemy sie po opublikowaniu kolejnego wyniku sprawdzianu wiedzy gimnazjalistow.
cdn.



Temat: Egzaminy-oswieccie mnie!
Czy na podstawie egzaminow po szkole podstawowej dzieci dostaja sie
do gimnazjum czy egzaminy te maja tylko na celu ocenienie poziomu
nauczania w ich szkole?

Jeżeli uczeń ma zamiar kształcenia w dobrej szkole ponadgimnazjalnej testy po
klasie 3 gimnazjum są wrecz decydujące, ilośc punktów z poszczególnych czesci w
duzej mierze przesądza o dalszej edukacji. Oczywiście licza sie rownież oceny na
swiadectwie, ale w mniejszej czesci. Inaczej sprawa ma sie w przypadku testow po
szkole podstawowej w 6 klasie. Wtedy jest to jak juz ujelas bardziej sprawdzenie
poziomu wiedzy, choc jezeli uczen zechce kontunowac nauke w innym gimnazjum, o
wyzszych standardach to ma rowniez jakeis znaczenie.

I czy od egzaminow po gimnazjum zalezy do jakiej szkoly sredniej
dziecko sie dostanie?

Tak, zaleazy, jezeli osiagnie dobry wynik z testu + nienajgorsze oceny na
swiadectwie, co przelicza sie na srednia punktow rekrutacyjnych w danej szkole
ma szanse na dostanie sie do dobrego liceum. Czesto zdarza sie tak, ze srednia
moze byc niska a punkty wysokie, wiec to sprawa indywidualna. Jezeli uczen ma
zamiar kstzalcenia w klasie np o profilu przyrodniczym duzą role odgrywaja
punkty z czesci matematyczno - przyrodniczej na tescie gimnazjalnym, jezeli
natomiast o profilu europejskim, humanistycznym, jezykowym etc. punkty zczesci
humanistycznej testu. Lacznie punktow mozna uzyskac 100, 50 na mat-przyr i 50 na
hum.

I z czego sie pisze te egzaminy?

Po 3 klasie gimnajzum egzaminy obowiazuja dwie czesci. Matematyczno -
przyrodniczy (chemia, biologia, ametmatyka, fizyka) oraz zcesci humanistycznej
(plastyka, muzyka, historia, jezyk polski)

Czy mozna tez
z jezyka angielskiego?

Narazie nie ma takiej mozliwosci i nie sadze zeby w przyszlych latach byla,
poniewaz nauka jezyka angilskiego w Polsce w szkole, nie jest obowiazkowa i jest
on zaliczany jak przedmiot dodartkowy.

W razie innych pytan proszę o kontakt.




Temat: jak się sprawdza rekrutacja informatyczna?
Rekrutacja polegająca na egzaminie do jednej wybranej szkoły była bardzo dobra
dla tych co się dostali. Uczniowie, którzy ruszali potem w miasto z karteczką o
zdanym egzaminie, nieprzyjęciu z braku miejsc i skierowaniem do zespołu szkół na
Żeraniu nie byli jednak zachwyceni. I oni i ich rodzice mieli bardzo dużo do
powiedzenia na temat pecha, losu, zbiegu okoliczności, złego samopoczucia w
dniu egzaminu itp. i mieli rację. Jeden egzamin to tylko jeden egzamin, który
każdemu może wyjść lepiej albo gorzej. Dlatego system, który bierze pod uwagę
poza egzaminem gimnazjalnym, dodatkowe osiągnięcia w konkursach, oceny szkolne
(to akurat wzbudza mieszane uczucia z powodu nieporównywalności ocen
wystawianych przez różne szkoły) i pozwala składać podanie do kilku szkół jest
lepszy od starego egzaminu. A komputeryzacja wprowadza w tym porządek i pozwala
zrobić to dość szybko. W Warszawie głównym powodem do zdenerwowania był nie
bałagan, ale bardzo napięty harmonogram i ograniczenie liczby wybieranych szkół
do trzech.
Co do wyników egzaminów testowych - prawie nikt nie pisze ich na 100 pkt i to
nie dlatego, że są takie trudne. To chyba taka przypadłość testów; z własnego
podwórka wiem, że dobry test jest:
1. trudno ułożyć (po pierwszym ułożeniu zawsze wychodzą jakieś błędy,
niejasności, niejednoznaczności...)
2. prawie nigdy nie ma 100% poprawnych oodpowiedzi - nawet jak się trafi szybko
myślący o encyklopedycznej wiedzy - to zwyczajnie pomyli się czytając i
zaznaczając na tempo te kilkadziesiąt razy 3 lu 4 = kilkaset punktów
3. egzaminy testowe łatwo i szybko się sprawdza i do tego rzadziej są
jakiekolwiek reklamacje bo wszystkie punkty są zawsze do ponownego przeliczenia
i nie ma dyskusji, "że wiedziałem, albo co innego miałem na myśli"
4. stopnie z takich egzaminów są na ogół niższe niż z egzaminów tradycyjnych ale
jakby bardziej wyrównane
Belfer uczelniany i jednocześnie mama tegorocznego absolwenta gimnazjum




Temat: Zabory wciąż nas dzielą
"Ogromna" rożnica miedzy wschodem i zachodem.
Przykladowo woj. świetokrzyskie może poszczycić się PKB na mieszkańca na
poziomie 36% średniej UE, a opolskie - 37%. Przy tym w regionie opolskim jest
wyższy wskaźnik bezrobocia, gorsza zdawalność egzaminu maturalnego, mniejsza
liczba samochodow na mieszkańca. Jestem przerażony tym jak bardzo różnią się
bogactwem te dwa regiony - zachodni i wschodni. Podobnie region lubuski (39%
PKB, 26% bezrobocia) i podlaski (36% PKB i 15% bezrobocia). Szok. Takie różnice
są niespotykane w żadnym kraju.

Czy pan Gorzelak mówiąc o wyksztalceniu zapomnial o wynikach pierwszych
ogólnopolskich matur? Pod względem zdawalności egzaminu wojewodztwa plasowaly
się następujaco:

1. śląskie
2. małopolskie
3. mazowieckie
4. lubelskie
5. podlaskie
...
12. kujawsko-pomorski
13. pomorskie
14. lubuskie
15. warmińsko-mazurskie
16. zachodniopomorskie

Wyjaśnienie jest następujace: rzadsza o 30% sieć szkół ponadgimnazjalnych niż
na wschodzie i południu, ogromne bezrobocie (zachodnia Polska i landy byłego
NRD to obszar największego bezroocia w Unii), najwyższy wskaźnik przestępczości
na północnym zachodzie, pozostalości po PGRach, gdzie szerzą się patologie
rodzinne, brak wykwalifikowanej kadry nauczycielskiej. Gdy okazało się że np w
lubelskim maturę zdało 89% uczniow, a w zachodniopomorskim 81% (z o wiele
gorszym średnim wynikiem z każdego egzaminu), media przemilczały sprawę. To
samo zrobią pewnie w tym roku. Strach myśleć co byłoby, gdyby matura najgorzej
wypadla na wschodzie. Co ciekawe, wyniki matur w poszczególnych regionach
pokrywają się z wynikami testow szkół podstawowych i testów gimnazjalnych.

Rozumiem też że wg pana Gorzelaka, KUL czy UMCS to takie prowincjonalne
uczelnie, daleko im do uniwersytetów w Zielonej Gorze czy Szczecinie. 21%
wykształconej ludności Lublina to pewnie element zlej struktury demograficznej
(lepiej jest np w Szczecinie - 14%). Różnice w dostępie do internetu miedzy
regionami (z wyjątkiem mazowieckiego i śląskiego) wynoszą 1-2%. Rozumiem że to
wszystko stanowi doskonalą podstawę aby szkalować wschodnią część kraju i wg
bliżej nieokreślonych kryteriow rozplywać się nad jej zacofaniem. A może to po
prostu zemsta GW za preferencje wyborcze ich mieszkańcow? Ostatnio sporo
pojawilo się takich artykułów.



Temat: poziom nauczania w tutejszym gimnazjum
Hej!
Dopiero co skończyłyśmy tutejsze gimnazjum. Za nami "ból" wyboru liceum. Tak
jest, gdy nie wiadomo, co dalej, w czym się specjalizować? Ostatecznie udało
się lądowanie w dobrej szkole - Mokotowska. Pierwsze tygodnie były szokujące.
Na dzień dobry przeprowadzono testy sprawdzające wiedzę i umiejętności z wielu
przedmiotów. Dotychczasowe dobre i bardzo dobre oceny (w gimnazjum) zamieniły
się w pasmo porażek. Trzeba było nauczyć się uczyć. Po dwóch miesiącach - już
jest trochę lepiej. Ambicja i determinacja dają pierwsze efekty.
A józefowskie gimnazjum? Ładny budynek, doskonałe warunki lokalowe,
zróżnicowana młodzież, tak jak i poziom na lekcjach, dużo zajęć dodatkowych,
szybka reakcja na problemy wychowawcze, choć niekiedy zbyt restrykcyjna
(wielokrotne karanie za to samo przewinienie), dobry kontakt nauczycieli z
uczniami, nikły dialog szkoły z rodzicami, dzieci dowożone szkolnym autobusem.
Szkoła osiąga sukcesy: laureaci olimpiad, dobry wynik egzaminu gimnazjalnego.
Jeśli tu mieszkasz, są to argumenty na tak.
Jeśli szukasz szkoły, w której stosuje się inne metody wychowawcze - mniej
kar, dydaktyczne - dające wynik egzaminu gimnazjalnego o kilka punktów więcej,
gorszą bazę lokalową, zatłoczenie, bo bardzo dużo chętnych - to wybierz Bajkową
w Radości.Szkoła jest w pierwszej dziesiątce szkół warszawskich. Młodzież
spokojna, co nie oznacza, że anioły.
Decyzje wyboru szkoły są trudne. Jednak od dobrego gimnazjum zależy bardzo
dużo. Ilość zebranych punktów na starcie do liceum to "być, albo nie być" na
dziennych studiach. O Mokotowskiej mówi się, że utrzymanie się w tej szkole, to
przepustka na studia. Nam się udało. Czego i Wam życzę.
Pozdrawiam




Temat: Wyniki egzaminu gimnaz.
zoro333 napisał:

> Akademie z okazji czegoość tam,
wystarczy przejrzeć WR - ile imprez, festynów , duperelów jest w
szkołach, wiec kiedy uczyć? A rok szolny krótki - 33-36 tygodni, w
tym próby, wycieczki, przepadajće lekcje itp itd - tak wiec robi sie
o kilka tygodni miniej nauki. A przecież najważniejszym zadaniem
szkoły - jest realizacja podstawy programowej, jak się ją realizuje -
widać po wynikach.
Jeśli w dalszym ciągu będzie się nagradzało dyrektorów tylko za
imprezy szkolne - to lepiej nie będzie. Sprawą "marginalną" dla
władz jest wzrastająca liczba repetentów w szkołach, wyniki
klasyfikacji - mimo iz ciągle słyszymy i czytamy w prasie lokalnej,
że władze coraz wiecej pieniedzy daja na dodatkowe zajęcia, np
wyrównacze, kółka przedmiotowe itd. Czy one się w ogóle odbywają?

> fikcyjne raporty MZOPO i wyliczenia z sufitu. Kłamstwo to
podstawowe działania. Ostatnio słyszałem, że MZOPO uroczyście
ogłosiło na naradzie dyrektorów sukces po testach szóstoklasistów.
Teraz pewnie będzie ogłoszony sukces po egzaminach gimnazjalnych.
Pewno premiami sypną.

Nawet porażkę można "przekuć" w sukces i wmówić go tym, co się na
tym nie znają.

> Bardziej ciekawi mnie stanowisko wielkiej komisji oświaty, bo
patrząc na nazwiska, niektórzy z nich to porządni ludzie. Dlaczego
nic głośno nie mówią? Przecież dane są jawne, dostępne w Internecie
i nie fałszują rzeczywistości. A ona jest katastrofalna.

A co mają mówić? Zorro - znasz pewnie to przysłowie "zły to ptak, co
własne gniazdo kala". Co mają mówić,jak niektórzy z nich są
emerytami i pracują dodatkowo w szkołach? Przecież też są
odpowiedzilani za te wyniki. Mają krytykować, narzekać? A
jak "stracą" dodatkowe "źródełko" z forsą?

Ale potwierdzam, tegoroczne wyniki gimnazjalne są w
kategorii "niski" a w wszczególności z przedmiotów matemtyczno-
przyrodniczych?.A kto z radnych uczy fizyki w gimnazjum???



Temat: Szkoła na Bukowym. O co chodzi w konflikcie dyr...
1. Do urzedników szczecińskiego magistratu.
A to się wreszcie dowiedziałem jakie metody wychowawcze są zalecane przez
Panią Prezydent Annę Nowak (aż trudno uwierzyć - kiedyś Panią znałem) i
Dyrektora WOiKF Elżbietę Masojć z UM w Szczecinie.
OTO główna: Nauczycielu, rodzicu, wychowawco! Nigdy nie staraj się
dociekać prawdy i nie ustalaj kto zawinił. Jeśli masz kogoś upatrzonego
(ucznia, jedno z dzieci) - ukarz tego niepokornego i nielubianego!
Panie z magistratu nakazują metodę wychowawczą "kowal zawinił - powieś
cygana".
Rodzice i moi wychowawcy wpoili mi, abym człowieka oceniał przede
wszystkim po jego czynach. A tu i słowa i czyny są bulwersujace.
Pani Prezydent! Jak sądzę nie została Pani należycie zaznajomiona ze
sprawą. W świetle faktów, które teraz Pani posiada zmiana decyzji o
odwołaniu dyrektora GM29 przywróciłaby Pani autorytet.

2. Do dyrektorów szkół i wychowawców.
Stosujcie się do tej zasady, bo stracicie funkcję lub pracę, jak to się
stało z Panią Dullak. Powróćcie do prawdziwych wartości wychowawczych, gdy
na stanowiskach w magistracie pojawią się osoby z niepodważalnymi
zasadami.

3. Do Pana Prezydenta Mariana Jurczyka, Pana Zachodniopomorskiego Kuratora
Oświaty, Pana Wojewody Zachodniopomorskiego, Ministra Edukacji.
Młodzież czyta i się uczy. Czy chcemy ukształtować młode pokolenie w
przeświadczeniu, że od ciebie młody człowieku nic nie zależy? Jeśli masz
buzię, która komuś się nie podoba to marny twój trud i tak nic nie
osiągniesz?
Jeśli Panowie uważają przedstawioną zasadę wychowawczą za naganną proszę
zbadać sprawę i zabrać głos.
Ośmielam się zadać jeszcze jedno pytanie: czy osoby preferujące takie,
moim zdaniem negatywne, wartości powinny zajmować tak wysokie stanowiska w
UM lub w jakiejkolwiek jednostce oświatowej i wychowawczej?

4. Do rodziców.
Czasy są trudne. Uganiacie się za pracą i groszem. Wiecie, że szczecińska
oświata jest źle zarządzana (słabe wyniki testów w SP i egzaminów w
Gimnazjach). Wierzyliście jednak, że zalecane są niepodważalne zasady
wychowawcze. Jak widać jest inaczej. Macie się czego obawiać. Co możecie
zrobić? Na razie czekać na zabranie głosu przez decydentów. Obserwować,
czy zajdą korzystne zmiany na stanowiskach w UM. Pierwszą jaskółką
normalności będzie pozostawienie dyrektora GM29 na swoim stanowisku.



Temat: Składanie papierów do gimnazjum
Nieprawda, z ta iloscia kopii np.

U nas na koncu rekrutacji w gimnazjum publicznym (Reytan) byly
dzieci ktore swiadectwa w formie zwyklego ksero nosily do kilku
innych gimnazjow.(my tez ksero, ale tylko do jednego)

W klasie mojego syna jest dziewczynka ktora zdawala w tym samym
czasie in na Twarda i do Reytana (Reytan uznal jej wynik testu
predyspozycji z Twardej, a wiem ze Batory nie uznawal), i oprocz
tego do gimnazjum na Podpipiety.

W Reytanie na 100% przyjmowano ksera (zreszta w dzien rozdawania
swiadectw byl nawet artykul GW, ze gimnazjum nie ma prawa zadac
oryginalu, ze ksero jest wystarczajace), nie zadne poswiadczone (syn
nic takiego nie dostal zreszta, zrobilismy zwykle ksero i to zaniosl
na te kilka dni dopoki nie zdecydowal na 100%), ale byl deadline do
ktorego nalezalo podjac decyzje (stad my np moglismy sie zastanowc
ktore gimnazjum wybieramy) i trzeba bylo w 2 h po decyzji dostarczyc
oryginal. Twarda nie oglosila jeszcze wynikow kiedy w Reytanie i
Batorym trzeba sie bylo juz decydowac na bank, i wiem ze duzo ludzi
zdecydowalo sie na Reytana, bo woleli chuchac na zimne. Slyszalam
ze Twarda w tym roku troche sie przejechala na tym poznym innym niz
w innych gimnazjach terminie.

Powiem raz jeszcze papiery mozna skladac do ilu sie chce gimnazjow.
Natomiast potem uklad dat, to juz zalezy do jakich gimnazjow sie
sklada-dobrze poznac ten harmonogram zeby wiedziec, jaka miec
strategie w razie czego. (nie jest to bardzo proste, ja np
zeby "trzymac" miejsce w gimnazjum spolecznym dso ktorego syn zdal
musialam wplacic wpisowe, ktore niestety przepadlo jak zdecydowal
sie w jkoncu na inne....)

Egzaminy-dotycza szkol spolecznych, prywatnych i dwujezycznych.
Daty skladania papierow i podejmowania decyzji dotycza wszystkich
szkol-i niestety czasem zbyt rozne daty zwyczajnie wykluczaja
podjecie racjonalnej decyzji...

Najprosciej oczywiscie pojsc do gimnazjum rejonowego wtedy nic nie
trzeba robic, tylko zaniesc oryginaly do jednego gimnazjum i juz.




Temat: Ukrywanie wyników-najnowszy pomysł CKE
izzo napisała:

> No właśnie. Wysokie EWD moze mieć gimnazjum, do którego w większości trafiają
> słabe dzieciaki (powiedzmy grubo poniżej 30 pkt) i które ucząc na średnim
> poziomie pozwala im uzyskać średni wynik, czyli całkiem dobrze radzi sobie ze
> słabymi uczniami. Pytanie jednak, czy uczeń dobry, który jest tam w mniejszości
> ,
> też się w niej rozwinął czy został zrównany w dół do poziomu szkoły? Jeśli
> takich uczniów z potencjałem jest w tej szkole mało, ich ujemna EWD nie będzie
> miała zbyt wielkiego wpływu na ogólnie dodatnią wartość EWD. Czy więc posłac do
> niej swoje całkiem zdolne dziecko, kierując się wysoką EWD szkoły czy znaleźć m
> u
> bardziej odpowiednie dla niego środowisko, gdzie może EWD nie będzie tak wysoka
> ?

Hehe, posylanie zdolnego dziecka do gimnazjum gdzie EWD jest najwyzsza w Polsce,
ale test gimnazjalny na poziomie 50 pkt. nie wydaje mi sie dobrym pomyslem. Ale
nadal uwazam, ze EWD - sensownie mierzona- to dobre narzedzie do ewaluacji pracy
szkol - i jako takiego bylabym go w stanie bronic. A takze - do oceny pracy
nauczycieli w roznych klasach. Np. moja corka chodzi do wyselekcjonowanej klasy
w rejonowym gimnazjum; wiekszosc dzieci miala powyzej 35 pkt. z testu
szostoklasistow i zdala calkiem trudny egzamin z angielskiego.
I teraz pytanie - czy na przyklad anglistka, ktora uczy moje dziecko jest lepsza
nauczycielka od pani, ktora uczy klase rejonowa? Przeciez to oczywiste, ze
srednia z testu z ang. w klasie mojego dziecka bedzie najwyzsza w szkole, bo na
poziomie szkol dwujezycznych ! Porownywanie szkol jedynie na podstawie
zewnetrznych wynikow ma sens wylacznie wtedy, kiedy mamy do czynienia z takimi
samymi populacjami. EWD - sensownie robiona - moglaby pokazywac "czysty" wplyw
pracy nauczycieli (oczywiscie takze korepetytorow, ale to juz ciezko "mierzalny"
wplyw)
Ale - powtarzam - ten wskaznik nie moze zastepowac informacji o rzeczywistych
wynikach testu.



Temat: Czy egzaminy gimnazjalne są przemyślane.
Czy egzaminy gimnazjalne są przemyślane.
Zwracam się z pytaniem do wszystkich nauczycieli, rodziców uczniów. Co
sądzicie na temat egzaminów gimnazjalnych? Co one sprawdzają w sytuacji gdy z
każdego przedmiotu są sprawdzane szczegółowe , encyklopedyczne wiadomośći,
lub pytania są tak ułożone,że uczniowie z indywiduakny podejściem nie mogą
się wykazać. Biada tym co myśleli. Lepiej wyszli na pytaniach zamkniętych Ci
co poprostu strzelali.Inną sprawą jest podpowiadanie. Szkoły walczą o opinie
i niestety nie są uczniowie uczciwie pilnowani ( bazuję na opiniach
gimnazjalistów ). I dochodzi do tego,że w tych szkołach gdzie było wszystko w
porządku, egzanmin przebiegał bez zakłóceń uczniowie mają gorsze wyniki od
kolegów,którzy mogli ściągać ,dyskutowa. Są poprostu na starcie uczeni,że w
życiu liczy się cwaniactwo. Wiem nauczyciele się oburzą,że egzamin był łatwy.
Ja uważam inaczej po przeczytaniu wypowiedzi na forum samych zdających i po
rozmowach z uczniami. Taki egzamin jest niesprawiedliwy. Nie ma sensu się
uczyć ( bo akurat możesz nie trafić na tę jedną właściwą odpowiedź, wiedząć
dużo z danego przedmiotu), myśleć lepiej zgadywać. Kiedyś zdawało się
matematykę i polski przez wiela lat i każdy miał szansę i umysł ścisły i
humanista. Ciekawa jestem czy dorośli dla ,których egzamin był łatwy bo mają
lata doświadczeń tak chętnie zdawali by go w młodości. I do tego te olbrzymie
koszty społeczne (komisje, materiały, transport, opłaty za wydumane testy.
Zastanómy się czy naprawde należy zabijać indywidualność i wrażliwość? Co
będzie umiało pokolenie ściągająctch.Podziecie się swoimi opiniami ,proszę.



Temat: Witam i zachęcam do zgłaszania problemów
Tak czytam Państwa wypowiedzi i troszkę się dziwię. Sama egzamin gimnazjalny
pisałam cztery lata temu i podchodziłam do tego zupełnie inaczej. Od razu mówię,
że byłam w zwykłym osiedlowym gimnazjum. Testów na dobrą sprawę nie
rozwiązywałam żadnych, uczyłam się jak zazwyczaj przed kartkówkami i
sprawdzianami. Ze swojej strony nie dokładałam jakichś specjalnych starań, żeby
swoją wiedzę nie tyle pogłębiać co przypieczętowywać jakimiś drukowanymi na tę
okazję testami. Może wynikało to ze świadomości, że i tak pójdę do "najlepszego
liceum", jeśli takie w ogóle istnieje w 65tys. mieście powiatowym.
Jeśli chodzi o rodziców i motywowanie...moja mama należy do tych, którzy
pomagają przy odrabianiu lekcji. I potrafią, choć "tylko" z wykształceniem
średnim. Dla mnie najlepszą motywacją jest miły gest, żadne puste słowa w stylu
"jestem z ciebie dumna bo jesteś taka i siaka". Muszę się przyznać, że długi
czas sukcesy cieszyły mnie dlatego, że sprawiałam radość mamie. Choć ona wcale
tego nie wymagała, to było tylko moje odczucie.
Ja także kocham czytać, ale od komputera też nie stroniłam. Nie wyobrażam sobie
trzeciej klasy gimnazjum, podczas której całymi dniami przesiaduję nad
podręcznikami i owymi testami. To dla mnie sztuczne, przygotowywanie się do
wypełnienia schematu. Ale schematyczna jest też matura, czego doświadczyłam rok
temu. I znów bez żadnego wstydu muszę dodać, że moje przygotowania były podobne.
Nie żebym się chwaliła swoim lenistwem albo przesadną wiarą w siebie. Uważam
tylko, że stres wokół kartki papieru jest niepotrzebny.
Teraz jestem szczęśliwą studentką, z pierwszą zaliczoną sesją w zerowych
terminach. I nadal nie preferuję zakuwania.
A i jeszcze jedno. Moje olanie testu skończyło się na 80 procentach. Co zapewne
jest dla Państwa wynikiem tragicznym. :)




Temat: Co piąty tegoroczny maturzysta oblał
Ludzie kochani. Jestem z rocznika 1987, więc w tym roku i mi przypadło w
udziale ucvzestniczenie w tym cudzie, jakim jest NOWA MATURA. Jestem najlepszym
uczniem swojego liceum (nie rocznika, całej szkoły) i tytuł ten mam od przeszło
5 lat (w gimnazjum to samo), w tym roku dostałem stypendium premiera RP oraz
uczestniczyłem w wielu konkursach. piszę to, gdyż chcę w jakiś sposób
potwierdzić swoje zaangażowanie w rozwój intelektualny i trud, jaki musiałem
włożyć w przygotowania do matury. Nigdy się nie olewałem ,zawsze starałem się
kłasć nacisk na kreatywność i sumienność, a w ostatnim roku to już wogole z
pokoju nie wychodziłem, tylko kułem i kułem przedmioty maturalne (polski,
angielski, historia, wos). Świadectwo ukończenia liceum otrzymałem bez żadnej
czwórki, same piątki i szóstki. Natomiast maturę zdałem ewidętnie średnio. 76-
86 procent to słaby wynik, który moze mi nie zagwarantowac dostania się na mój
ukochany UW a alternatywą uniwersytetu dla mężczyzny poziostaje niestety tylko
wojsko. Jaki jest z tego morał? Nie ma żadnego związku między wiedzą
przekazywaną w szkołach a wymogami egzaminacyjnymi. Że wspomnę test podstawowy
z historii, na którym trzeba było znać na wyrywki pieśni żołnierskie, z których
zaznaczyłem chyba tylko jedną poprawnie, gdyż mojej nauczycielce od historii
przez myśl nawet nie przyszło, że coś takiego może być. Mało tego, sam si,ę
wyposazyłem w pomoce naukowe i nie ma tego ani w podręczniku moim, mojej
siostry, mojej matki, ani nawet w kompendium dla przygotowujących się na studia
politologiczne, historyczne lub dziennikarskie. Nie wiem jaki sens jest
upolityczniać wynik tego egzaminu (pierwszy post), gdyż zarówno twórcy (z
prawicy) jak i kontynuatorzy zmian w szkolnictwie nie popisali się. Moja
koleżanka wyjezdża na studia do Londynu i ją przyjęli pół roku przed egazaminem
stwierdzając, że wynik jest mało ważny, gdyż nawet jeżeli źle pójdzie, to
każdemu może się noga podwinąć a im zalezy na przświetleniu całego toku
edukacyjnego (od podstawówki do ostatniej klasy liceum). Więc pytam się, po co
wogóle matura, skoro przysparza ona wielu stresów, uśrednia ludzką aktywność
intelektualną i spłyca kreatywność.



Temat: LISTY REZERWOWYCH-NIEPOTRZEBNY WYNALAZEK
LISTY REZERWOWYCH-NIEPOTRZEBNY WYNALAZEK
Czytam dyskusje na forum ,,Kujona" i zastanawiam się czemu w Warszawie powstało
takie zamieszanie w zwiazku z punktacją(nie wszędzie wywieszona)i listami
rezerwowych.We Wrocławiu,takiego zamieszania nie było...Wiadomo było,jak i za
co mozna zdobyc punkty-w zależności od szkoły ,na 100 mozliwych punktów-40
było za oceny(celujący-8,bardzo dobry -6,itd.),50 za egzamin(wynik z dwóch
części podzielony przez2),10 za osiągnięcia indywidualne.W innych szkołach
(3,9,7)punktacja była już zupełnie ,,fair"-50 pktów(max) za oceny,50 punktów za
egzamin.Możliwości,żeby dostał się ktoś słabszy-wykluczone.Jestem uczniem
dobrym,ale nie wygrałem żadnej olimpiady,nie pracowałem w szkolnej
bibliotece,nie byłem nigdy przewodniczącym.A mimo to dostałem się do wszystkich
szkół,do jakich złożyłem podania,w tym do najlepszej w mieście i drugiej w
kraju-,,czternastki"(ranking ,,perspektyw").Szybko zdecydowałem i następnego
dnia zabrałem papiery z wszystkich innych szkół,zwalniając innym miejsce.Tak
zrobiła większość tych,którzy dostali się do więcej niż jednej szkoły-szybko
zdecydowali i nie doprowadzali do rozpaczy reszty.Nie wiem,jak w innych
szkołach,ale w moim gimnazjum poza omawianiem testu omawialiśmy również to,jak
należy zachować się po ogłoszneiu wyników rekrutacji-jak najszybciej
zdecydować,a jeżeli nie dostałeś się nigdzie-trzymać rękę na pulsie,sprawdzić w
wymarzonym liceum jaki był do Twojej klasy próg punktowy i czy byłeś ,,w
okolicach",tzn.zabrakło ci do 5 punktów.Wszystkich pobiła pani pedagog,która
przygotowała uczniom tabelki,do wypisania wszystkich szkół,do jakich zdajesz i
wybraniu tej najlepszej,tej drugiej,itd.A wszystko po to,by rekrutacja
przebiegała w miarę sprawnie i w dobrej atmosferze.I tak było,za co bardzo
jestem wdzięczny wszystkim tym,którzy o to zadbali.Aha!W moim mieście nie
wszędzie były listy rezerwowych,niektóre skzoły prowadziły nabór od początku...



Temat: Ksero studia, ksero studenci
Chcieliśta?
reform - no to je macie. Skumbrie w tomacie, leszcz!

Szkoła - ktoś słusznie napisał:
Gimnazjum - przedłużenie podstawówki (często ten sam budynek, nauczyciele itp.)
tylko trochę zamieszania z przyjęciami.
Liceum - 1 klasa - adaptujemy się, 2 - zaczynamy się uczyć, 3 - przygotowujemy
się do matury...
Egzaminy, test, rekrutacja - trudno wymyśleć coś głupszego! Wyniki - już po
miesiącu (jak dobrze pójdzie), podania do wielu szkół etc.
Zniesienie egzaminów wstępnych do liceów i na uczelnie - A komu to
przeszkadzało? Biedne dziecka się stresują???
Rezultat:
Studenci są tacy, jak ich ukształtowała szkoła.
Remedium p.Doktor (pozorne!):
Zrobić szkółkę z Uczelni! O przepraszam - Uniwersytetu Pedagogicznego (bo z
nazwami idzie nam najlepiej)!
To tak jakby p.Doktor uważała, że zadanie Uczelni polega na wlewaniu wiedzy
studentom przez lejek do głowy w postaci oleum p.Zagłoby (a o to, aby oleum ku
górze się unosiło studenci dbają już sami).
Ja proponuję sprawdzoną metodę - kollokwia weryfikujące wiedzę. Ale rzetelnie
oceniane - "zdał" (co znaczy umie w 70%) lub "nie zdał". Skąd się student
dowiedział - jego sprawa. A frekwencję na wykładach gwarantuje poziom wykładowcy!
Nauczycielem akademickim jestem (choć z krótką przerwą) od 1974 r. do dzisiaj.
Kiedy wykładałem w USA - zarówno dla Uczelni, jak i w ośrodku edukacyjnym firmy
komercyjnej moi studenci wypełniali ankiety oceniające moją pracę. Dziś tak jest
również na różnych warsztatach, które prowadzę. Na polskich uczelniach "nie ma
takiego zwyczaju", aby student na zakończenie zajęć ocenił w anonimowej ankiecie
umiejętności wykładowcy. A dlaczego? To naprawdę cenna nauka dla nauczyciela...



Temat: Witam i zachęcam do zgłaszania problemów
To ja jeszcze dorzucę parę słów.
Twój syn był nauczony, że nie on bierze odpowiedzialność za swoją
naukę. Miał pewność, ze Ty dopilnujesz codziennie, aby lekcje były
odrobione, a on przygotowany. Teraz nie czuje sie odpowiedzialny sam
za siebie, mimo, ze jest już w wieku, gdy powinien nie liczyć na
stałą pomoc rodzicow.
Nie powielaj wlasnego błędu - tzn. nie próbuj znowu brać
odpowiedzialności za jego naukę, kontrolując, przynaglając i cały
czas 'stojac mu nad głowa". Bo ten sam problem pojawi Ci się w
liceum, a na studiach będzie dramat.
Poza tym piszesz, ze syn chodzi do prywatnej szkoly. Znajdź
przyjazne prywatne liceum, gdzie stawia się na myślenie, a nie na
same piątki i gdzie nie trzeba miec z testów astronomicznie wysokiej
sredniej. I przestań się denerwować i zamartwiać. Wbrew temu, co się
słyszy i czyta, poziom szkoly wcale nie liczy się tak bardzo. Szkoly
pierwsze w rankingach są czesto pierwsze bo przyjmują najlepszych
uczniów, zatem wypuszczają najlepszych, a nie dlatego, ze po drodze
czegos uczą (wymagają, tak - uczą - naprawde nie zawsze...).
Szkoła taka sobie moze czxasem przyjmować nienajlepszych uczniow i
wypuszczac całkiem dobrych - oczywiście w rankingach będzie niżej,
ale co z tego?
No i jeszcze jedno, wazne.
Uczenie się lekcji od A do Z wplywa dobrze na wynik egzaminu. Co
najmniej połowa (optymistycznie) z tego, czego dziecko uczy się w
gimnazjum i liceum poza tym jest do niczego niepotrzebna. Czytanie
książek bez porównania bardziej rozwija inteligencję niz sumienne
odrabianie wszystkich lekcji. Jesli Twoj syn czyta - to masz się z
czego cieszyc, prawdopodobnie jego perspektywy na przyszłość moga
być lepsze, niż kogoś z paskiem na świadectwie, kto z braku czasu
zdążył przeczytać tylko lektury szkolne.
Jesli chcesz mieć dziecko odnoszące sukcesy pamiętaj też, że dom to
nie szkoła. W domu ma być spokoj, a nie kolejne lekcje.
Pisze ci to matka, która o mało nie wykonczyła pierworodnego przez
idiotyczne wymagania;ex-nauczycielka w marnej szkole prywatnej,
ktorej absolwenci, ku zaskoczeniu absolutnie wszystkich, radzą sobie
w zyciu bardzo dobrze; była uczennica nie odrabiajaca niemal żadnych
lekcji (bo wolała czytać) w przededniu otrzymania tytułu profesora.




Temat: PO CO KOMU DZIŚ... test dla szóstoklasistów?!
PO CO KOMU DZIŚ... test dla szóstoklasistów?!
Czy ktoś potrafi mi wytłumaczyć jaki jest sens robienia testu dla
szóstoklasistów??? Ja na razie widzę same wady:
1. Dodatkowo stresuje się jeszcze zdecydowanie niedorosłe dzieci nie wiedzące
jak opanować nerwy.

2. Gdyby zdawały test dopiero po gimnazjum do liceum miałyby 16 lat. To są
już "dzieci" na tyle dojrzałe psychicznie że wiedzą co zrobić ze stresem.

3. Ten test to po prostu test! Nie można go nie zdać, oblać, zawalić itd.
Jedyne co można złego to nie przyść na niego i wtedy ma się dopiero kłooty.

4. Przy przyjmowaniu uczniów dyrekcja gimnazjów nie patrzy na wyniki tego
cholernego testu, bo papiery składa się dużo wcześniej! Gdyby tak nie możnaby
po prostu przyjmować ucznia do poza rejonowych gimnazjów pod względem
średniej ocen.

5. Gimnazjum rejonowe i tak musi przyjąć danego ucznia!!!

6. Gdyby dany uczeń nie przyszedł na taki test kolejny odbywa się już po
zakończeniu roku co utrudnia (bardzo) kwestię składania papierów.

7. Gdyby uczeń nie stawił się na taki test i napisałby podanie o przyjęcie go
na test po zakończeniu roku jego podanie może być odrzucone i wtedy POWTARZA
KLASĘ!!!

8. Gdyby uczeń spóźnił się na taki test choćby minutę może nie zostać
wpuszczony do sali. A po tym jak napisze podanie o przystąpienie do drugiego
egzaminu jego uzasadnienie że się spóźnił bo np. daleko mieszka może być
błachym uzasadnieniem i wtedy również POWTARZA KLASĘ!
Jedyną zaletą jaką widzę jest to że jak ktoś wymyślił taki test dostał duuużo
kasy! I mało tego - ta zaleta nie jest korzystna dla nas - narodu!

Jedyną zaletą tego testu jest to że ten kto wymyslił taki przepis dostał
duuuużo kasy. A poza tym to nie jest zaleta dla nas - narodu!



Temat: Testy w szkole ogłupiają dzieci
Może , faktycznie, testy same w sobie nie sa takie złe. Tego też nie twierdzi
autor artykułu. Wydaje mi się, że tytuł, jest nieco przesadzony. Pan prof.
twierdzi raczej, że złe jest to, co egzaminy końcowe po gimnazjum i szkole
średniej wywołały - a mianowicie presję ciągłego ćwiczenia w ich rozwiązywaniu.
I w tym też nie byłoby nic złego, gdyby nie to, że (jak rzeczywiście stwierdził
Pan w odpowiedzi na mój post)zły jest system. Ja mogę go oceniać tylko z
perspektywy polonisty. I widzę, że program w gimnazjum jest ułożony problemowo,
czyli, że uczniowie omawiają np. motyw stworzenia świata na przykładzie Księgi
Genezis i wiersza Mirona Białoszewskiego. W wyniku tego nie mają pojecia o
chronologicznym ułożeniu epok, co jest podstawą przy jakiejkolwiek rozmowie o
literaturze. Liceum, więc, siłą rzeczy musi tę wiedzę przekazać i umiejscowić w
tym planie chronologicznym powyzsze utwory, de facto drugi raz je omawiając. Tym
razem mamy na to 2 lata i 7 miesięcy. Przy tej całej pracy musimy też pamiętać o
maturze i testach, które na tymże egzaminie się rozwiązuje. Wynik matury jest
już teraz kryterium przyjęcia na studia. Więc jest o co grać. Na różnych
konferencjach i szkoleniach słyszałam jednobrzmiące głosy autorytetów naukowych
(ludzi pracujących na uczelniach), że poziom opanowania pewnej wiedzy, która
winna być standardem u człowieka rozpoczynającego studia, jest dużo niższy niż
ok 3 lat temu. Więc, może uściślę mój pogląd - testy NIE SĄ ZŁE. Złe jest to, że
w szkołach mamy zbyt mało czasu na kształcenie stricte humanistyczne (na które
składają się dyskusje, pisemne polemiki, rozprawy, czytanie dodatkowych lektur,
stanowiących bogaty kontekst kulturowy do omawianych zagadnień). Zatem,
rzeczywiście, ZŁY JEST SYSTEM.



Temat: Nauczyciele winni śmierci Anii !
Pomysł nr 5.

Selekcja uczniów w klasach gimnazjalnych od 8 – 10 powinna być prowadzona w
sposób jeszcze bardziej złożony niż w szkole podstawowej. Tutaj selekcja ma
następować podobnie, nie tylko pod względem wiedzy i pracowitości, czyli według
osiąganych ocen i wyników nauczania w końcowych testach i na świadectwach
rocznych zachowująć ciągłość tej procedury ze szkoły podstawowej. Gimnazjaliści
zdolniejsi i osiągający wyższy stopień wiedzy nie będą opóźniani w nauce przez
gorszych, mniej zdolnych, mniej pracowitych, mniej zmotywowanych do nauki.
Jedni i drudzy na tym korzystają. Będzie zatem klasa koedukacyjna matematyczna,
grupująca uczniów z najlepszymi ocenami z przedmiotów ścisłych, z matematyki,
fizyki i chemii. Będzie też jednak druga klasa koedukacyjna humanistyczna,
która grupować będzie uczniów z najlepszymi ocenami z przedmiotów takich, jak
j. polski, historia, geografia, biologia. Uczniowie mający równie wysokie oceny
z przedmiotów ścisłych, jak i matematycznych, będą mieli prawo wyboru klasy
matematycznej lub humanistycznej. Potem jednak będą dwie klasy gorsze, jedna
żeńska i jedna męska, gdzie będą zgrupowani uczniowie gorsi, nie przykładający
się do nauki, czasem też źle się zachowujący na lekcjach, niezdyscyplinowani,
sprawiający kłopoty wychowawcze. Oczywiście kwalifikowanie uczniów do klas
będzie zaczynać się od tworzenia gorszych klas męskiej i żeńskiej, dopiero z
pozostałej liczby uczniów najlepszych, formowane będą owe klasy gimnazjalne
koedukacyjne : humanistyczna i matematyczna według zasady opisanej powyżej.

W gimnazjach dodatkowo należałoby włączyć specjalizacje sportowe wszystkich
gimnazjów. Młodzież gimnazjalna jest na tyle starsza od młodzieży podstawówki,
że może już udawać się do gimnazjów położonych w dalszych punktach miasta.
Toteż wybierać będzie gimnazja bardziej pod kątem dyscypliny sportowej, której
zamierza się oddać i w której ze względu na osobiste predyspozycje zamierza się
specjalizować. Uczestnictwo i wyższa aktywność sportowa oddala zainteresowania
sprawami marginalnymi, mniej mądrymi i patologicznymi. Program nauczania będzie
taki sam, identyczny, we wszystkich wymienianych klasach i oczywiście także
gimnazjach. To nauczyciele będą mogli dopasowywać wyższe lub niższe wymagania,
i szerszy lub bardziej zawężony zakres tego samego programu, stosownie do
poziomu uczniów w klasie prymusów, przeciętniaków, uczniów miernych i na koniec
wśród tych sprawiających najwięcej problemów wychowawczych i pedagogicznych.
Bardzo dobrze zda to egzamin, bo nauczyciel będzie mógł dopasowywać styl i
poziom wymagań w nauczaniu do poziomu i zdolności uczniów danej klasy.




Temat: Czy egzaminy gimnazjalne są przemyślane.
Gorzej niż rok temu napisali egzaminy wielkopolscy gimnazjaliści. Z części
humanistycznej mają średnią 26,6 pkt. Z matematyczno-przyrodniczej - 24,4 pkt.

Z każdej części maksymalnie można otrzymać 50 pkt. Wynik nie jest bez
znaczenia, bo wraz z ocenami na świadectwie ukończenia gimnazjum przesądza o
tym, do jakiej szkoły średniej dostanie się absolwent.

- W średniej z części humanistycznej widać znaczny spadek - przyznaje Zofia
Hryhorowicz, dyrektor Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Poznaniu. Rok temu
wielkopolscy gimnazjaliści mieli średnio 31,7 pkt z tej części. Dlaczego teraz
wynik jest zdecydowanie niższy? - Nie wiemy jeszcze dokładnie, bo to świeże
dane i nie było czasu na analizy - odpowiada Hryhorowicz. Wiadomo już jednak,
że gorzej wypadły obie części testu humanistycznego: i ta, która sprawdza
czytanie oraz odbiór tekstów kultury (np. obrazów), i ta, gdzie uczniowie muszą
sami tworzyć własne teksty (od krótkich notatek po rozprawkę).

Z części matematyczno-przyrodniczej wielkopolscy gimnazjaliści dostali w tym
roku średnio 24,4 pkt. Rok temu było niewiele więcej, bo 24,7. - Tu widać
stabilizację, ale nie można być z tego zadowolonym, bo ciągle jest to mniej niż
połowa maksymalnego wyniku - podkreśla Hryhorowicz. Na pocieszenie dodaje, że z
trzema umiejętnościami sprawdzanymi przez ten zestaw zadań gimnazjaliści
poradzili sobie lepiej niż ich starsi koledzy. W tym także z tym, co uważa się
za najtrudniejsze - stosowaniem wiedzy z przedmiotów ścisłych w praktyce i do
rozwiązywania różnych problemów. Gorzej wypadła umiejętność określana
jako "wyszukiwanie i stosowanie informacji", co na razie także dziwi
specjalistów z OKE, bo w latach ubiegłych uczniowie gimnazjów z tym akurat
radzili sobie lepiej.



Temat: Czy nauka będzie trwała 13 lat?
Wszystko zalezy od tego jak będzie rozłozony program w poszczególnych latach
nauki. Osobiście -a jestem matka 3 dzieci - gimnazjum, liceum i studia -,
uważam, że najsensowniej byłoby dołożenie jednej klasy w liceum, tak, aby
program realizowany był nie w ciągu 2,5 a 3,5 roku ( własciwie w ciągu 3
pełnych lat, bo ostanie miesiące winny byc przeznaczone na powtórki).
Pięciolatki w zerówce, sześciolatki w szkole. Juz widzę pełne oburzenia głosy,
o skróconym dzieciństwie itp. Bzdura! Małe dzieci bardzo chętnie się uczą, są
chłonne i żądne wiedzy. Oczywiście pod warunkiem, że nauka w klasach 0-III ( od
5 do 8-9 roku życia) odbywałaby się w formie zabawy.
I ważna uwaga - do szkoły powinny być przyjmowane dzieci urodzone nie w roku
kalendarzowym a w roku szkolnym - z mozliwością pewnej manipulacji wysyłania
dzieci urodzonych w miesiącach letnich - to powinno zależeć od dojrzałości
szkolnej ( opinia psychologa, pedagoga i głos rodziców).
Gimnazja to dziwny twór, troche się juz do nich przyzwyczailismy, ale w dalszym
ciągu budzą kontrowersje. Pewnie pozostaną.
Natomiast jedną wielka bzdurą jest uzależnianie przyjęcia na studia od wyników
nowej matury! Po pierwsze w przypadku gorzej zdanego egzaminu w jakiś sposób
zamyka się sobie drogę( tak, tak, wiem o możliwości poprawiania matury, ale to
już nie to samo, co kolejny egzamin za rok na uczelnię).
Po drugie - i mówię to jako pracownik naukowo-dydaktyczny jednej z państwowych
uczelni - szkoły wyższe będą robiły wszystko, aby "dołozyć" własne egzaminy.
Jak to zrobią? Po prostu, to co kiedyś nazywało się egzaminem wstępnym - będzie
testem predyspozycji do studiowania w takiej to a takiej uczelni.
Zapewniam, że będzie tu pełna dowolność. Brak okreslonych reguł i zasad
spowoduje, że będziemy mieli to, co dziś dzieje się przy przyjęciach na
aplikacje w zawodach prawniczych- i co jest, moim zdaniem, jawną grandą!
Na bardziej obleganych kierunkach będą rodzinne klany. To taka dygresja.



Temat: OKE zdziwiona? Co sądzicie o jakości zadań?
OKE zdziwiona? Co sądzicie o jakości zadań?
Gorzej niż rok temu napisali egzaminy wielkopolscy gimnazjaliści. Z części
humanistycznej mają średnią 26,6 pkt. Z matematyczno-przyrodniczej - 24,4 pkt.

Z każdej części maksymalnie można otrzymać 50 pkt. Wynik nie jest bez
znaczenia, bo wraz z ocenami na świadectwie ukończenia gimnazjum przesądza o
tym, do jakiej szkoły średniej dostanie się absolwent.

- W średniej z części humanistycznej widać znaczny spadek - przyznaje Zofia
Hryhorowicz, dyrektor Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Poznaniu. Rok temu
wielkopolscy gimnazjaliści mieli średnio 31,7 pkt z tej części. Dlaczego
teraz wynik jest zdecydowanie niższy? - Nie wiemy jeszcze dokładnie, bo to
świeże dane i nie było czasu na analizy - odpowiada Hryhorowicz. Wiadomo już
jednak, że gorzej wypadły obie części testu humanistycznego: i ta, która
sprawdza czytanie oraz odbiór tekstów kultury (np. obrazów), i ta, gdzie
uczniowie muszą sami tworzyć własne teksty (od krótkich notatek po rozprawkę).

Z części matematyczno-przyrodniczej wielkopolscy gimnazjaliści dostali w tym
roku średnio 24,4 pkt. Rok temu było niewiele więcej, bo 24,7. - Tu widać
stabilizację, ale nie można być z tego zadowolonym, bo ciągle jest to mniej
niż połowa maksymalnego wyniku - podkreśla Hryhorowicz. Na pocieszenie
dodaje, że z trzema umiejętnościami sprawdzanymi przez ten zestaw zadań
gimnazjaliści poradzili sobie lepiej niż ich starsi koledzy. W tym także z
tym, co uważa się za najtrudniejsze - stosowaniem wiedzy z przedmiotów
ścisłych w praktyce i do rozwiązywania różnych problemów. Gorzej wypadła
umiejętność określana jako "wyszukiwanie i stosowanie informacji", co na
razie także dziwi specjalistów z OKE, bo w latach ubiegłych uczniowie
gimnazjów z tym akurat radzili sobie lepiej.



Temat: Punkty na zakonczenie szkoly podstawowej
Izuniu, skąd ta opinia?
> Testy kompetencji zarówno na koniec podstawówki jaki gimnazjum, nie mają zbyt
> wiele wspólnego z programem lekcyjnym.

Nie mogę sie zgodzić z Tobą. Uczymy czytania, pisania i innych potrzebnych
umiejętności. Uczeń, rozwiązując zadania, bazuje na tekście, do którego może
wracać.
Pytań o ulicę nie spotkałam w żadnym standaryzowanym sprawdzianie, co do
świstaka podejrzewam że jest to treść z przyrody. Z lekcji przyrody.
Sprawdzian po VI kl. konstruowany jest dla przeciętnego ucznia - dominują łatwe
i bardzo łatwe zadania, badana jest umiejętność kojarzenia, czytania, a nie
obycie czy znajomość programów TV.
Egzamin gimnazjalny ma już charakter różnicujący - dzieli uczniów na tych,
którzy poradzą sobie w liceum i tych, którym lepiej będzie (przynajmniej na
razie) w szkole zawodowej - jak kiedyś egzamin do szkoły średniej.

Słowem - wyniki zależą przede wszystkim od ucznia, ale także od nauczyciela i
rodziców. Stwarzanie odpowiedniej motywacji odgrywa ogromną rolę, bo jeśli
wiem, że sprawdzian nic nie bada i nie wiadomo po co jest - to po co mam się
doń przyładać jako uczeń?

Choć ma wiele krytycznych uwag co do organizacji i precyzji poleceń, to jednak
uwważam z konieczne wprowadzenie egzaminów zewnętrzynych, także w SP, ze
względu na diagnozę osiągnięć i idącą za tym możliwośc wnioskowania i
doskonalenia pracy szkoły.
Inną sprawą jest, iż uczyniono z tego wskaźnik różnicujący szkoły - a tak być
nie powinno. Różnice zaś często biorą się z warunków bytowych rodzin i
priorytetów rodziców.
Autorkę wątku zapraszam do zapoznania się z arkuszami ze strony dowolnego OKE,
np.
www.oke.krakow.pl/info/arkusze_sprawdzian_2004.html




Temat: Podstawówka anglojęzyczna na Janickiego
do earlgrey i iwony
Moje Drogie,

1. Wichrowe Wzgórza (Piątkowska Szkoła jest na Jagiełły - to
zupełnie inna szkoła, choć też społeczna)

Egzamin na Wichrowe to jest test kompetencji (taki, jak zdają
dzieci, które wcześniej chcą iść do szkoły) oraz rozmowa z
psychologiem.
Gaja się dostała, ale ja się nie zdecydowałam, bo:
- po pierwsze za daleko
- po drugie - zerówka obowiązkowa, a ja chciałam, zeby została w
przedszkolu
- po trzecie - zerówka nia ma swoich sal, korzystają z sal w
pobliskiej BAJCE, chodzą do budynku głównego do świetlicy i na
obiad, w zerówkach nie ma pomocy naukowych (rodzice znowu muszą się
składać), angielskiego jest za mało, sportu za mało, zajęć
dodatkowych w ramach czesnego za mało;

- co do społecznej na Grunwaldzkiej - nie wiem, czy się modlą przed
lekcjami, znam dwójkę dzieci w zerówce i pierwszej klasie - dzieci i
rodzice zadowoleni, ja mam takie same zarzuty, jak na WIchrowych -
za mało sportu i angielskiego

- co do szkoły Eureka - znam dziewczynkę w IV klasie - bardzo
zadowolona, teraz jedzie na białą szkołę.
Wyniki szkoła ma dobre, ale nie byłam i nie rozmawiałam z dyrekcją.
Organizacja szkoły wygląda fajnie, ale na Janickiego odpowiada mi
to, że właściciel ma doświadczenie z gimnazjum i liceum.

To tyle na razie, do zobaczenia na zebraniach rodziców

Sport na Janickiego - dzieci dają radę. Ja potrzebuję dla moich dużo
sportu, bo inaczej są niewyżyte.

Gdy zapisywałam Gaję do szkoły Pani dyrektor nie mówiła, że zerówka
obowiązkowa. Dlatego idzie dopiero od pierwszej klasy.
Ale Robson pójdzie już do zerówki, bo mi będzie łatwiej wozić dwójkę.




Strona 2 z 2 • Znaleźliśmy 147 wyników • 1, 2

© 2009 - Ceske - Sjezdovky .cz. Design downloaded from free website templates