Temat: a mnie to rusza i co dalej..
a mnie to rusza i co dalej..
Meteorolodzy ostrzegają, że choć najgorsze już pewnie minęło, to jednak
deszcze padać będą w Austrii jeszcze co najmniej do czwartku.
W Austrii i Niemczech partie i organizacje ekologiczne twierdzą, że obecne
powodzie to efekt wywołanych przez człowieka zaburzeń klimatycznych.
Greenpeace zażądał wręcz udziału finansowego wielkich koncernów naftowych w
usuwaniu skutków żywiołu. "Koncerny robią fortuny na produkcji produktów,
których spalanie jest przyczyną tzw. efektu cieplarnianego. A to właśnie
ocieplenie klimatu jest bezpośrednim powodem obecnych anomalii pogodowych" -
twierdzÄ… ekologowie
Raport ONZ: azjatycki smog zagraża milionom ludzi
CNN, Reuters, mak (12-08-2002 18:09)
Nad Azją Południową przemieszcza się chmura smogu o grubości trzech
kilometrów. Może się ona okazać śmiertelna dla milionów ludzi.
To końcowy wniosek największego z dotychczasowych raportów o azjatyckim smogu
zwanym też "brązową chmurą nad Azją". Z inicjatywy ONZ 200 naukowców z całego
świata śledziło od 1995 roku brudny kożuch wiszący nad najludniejszym
kontynentem planety. Raport jest wyjÄ…tkowo solidny: uczeni pracowali nad nim
przez ostatnie siedem lat, łącząc dane satelitarne, lotnicze i zbierane ze
statków.
Zdaniem ekspertów 80 proc. chmury powstało w wyniku działalności ludzi. To
efekt emisji gazów cieplarnianych wskutek podpalania lasów przez osadników,
spalin samochodowych, pyłów przemysłowych, a także zanieczyszczeń z milionów
niewydajnych kuchni czy używania w charakterze opału suszonego krowiego
łajna. Podniebny śmietnik, czyli połączone kwaśne związki i różne aerozole,
przesuwa się powoli od Afganistanu po Sri Lankę. Niczym gruby filtr pochłania
od 10 do 15 proc. promieni słonecznych. W efekcie spada temperatura i ziemia
gorzej rodzi. W Indiach, jak podaje raport, wskutek mniejszego
nasłonecznienia plony są niższe o 10 proc. rocznie.
Inne poważne zakłócenie klimatu to zmiana rozkładu opadów w regionie. W
północno-zachodniej części kontynentu, w zachodnich Chinach, Pakistanie,
Indiach północno-wschodnich efektem są susze, a we wschodnich Chinach,
Bangladeszu, północno-wschodniej części Półwyspu Indyjskiego - powodzie. Z
brunatnej chmury spadają też kwaśne deszcze, które niszczą uprawy i lasy.
Raport zwraca uwagę na wzrost liczby schorzeń układu oddechowego.
Czy możemy się pocieszać, że to wszystko dzieje się daleko od Europy?
Występując na konferencji w Londynie, szef programu ochrony środowiska ONZ
Klaus Toepfer straszył: chmurze wystarczy tydzień, by przemieścić na drugą
półkulę.
Raport został wydany jako groźne memento trzy tygodnie przez rozpoczynającym
siÄ™ Szczytem Ziemi w Johannesburgu. Nadzieja na poprawÄ™ jest jednak
niewielka, bo demografia Azji będzie eksplodować przez następne 30 lat, a
wzrost gospodarczy nie nadąża za przyrostem naturalnym. Można oczywiście
przekonywać Hindusów, by nie palili krowim łajnem, a Chińczyków - by
zrezygnowali z brykietów węglowych. Ale czym mają je zastąpić?
no i co mi z dobrego zarcia i piwka jak sie na przyklad udusze.
A wy co robicie dla ekologii..bo ja nic poza kupowaniem kosmetykow w 'Body
shop'
Temat: >CZY chca nas wyrolowac??????????????????
>CZY chca nas wyrolowac??????????????????
ciekawy artykol:
tygodnikforum.onet.pl/1102136,0,4144,922,artykul.html
KRYTYKA UNII
Ekonomiczny apartheid
To kraje kandydackie, w tym Polska, zapłacą za rozszerzenie Unii
Europejskiej. A Niemcy czy Austria na tym nieźle zarobią - napisał w
dzienniku "Die Welt" Jacek Saryusz-Wolski, były szef Urzędu Komitetu
Integracji Europejskiej
JACEK SARYUSZ-WOLSKI
28.11.2002
Na szczycie w Kopenhadze ma dojść do największego rozszerzenia w historii
Unii Europejskiej. Pozostało tylko kilka tygodni na ustalenie warunków.
Strona finansowa rozszerzenia wyraźnie zdominowała dyskusje o tych
wydarzeniach. Tak więc i tutaj powinniśmy jeszcze pomówić o pieniądzach.
Kto ma dobrą pamięć, wie, że obietnice zawarte w Agendzie 2000 (plan
finansowy UE na lata 2000-2006 - przyp. FORUM) roztopiły się jak kostka
lodu. Najpierw była mowa o 53 mld euro na lata 2002-2006 dla sześciu nowych
krajów, teraz Unia mówi o 40 mld na lata 2004-2006 dla dziesięciu krajów.
Jeśli odjąć składki członkowskie, pozostaje 25 mld, jeśli odjąć
pieniądze "wirtualne", czyli środki które na początku i tak nie zostaną
wykorzystane, będzie to w istocie 8 mld euro dla 10 krajów przez trzy lata,
czyli tyle ile dostała sama Hiszpania w 1999 r. I tak Polska w pierwszych
trzech latach netto otrzyma być może maksymalnie 4-5 mld euro. To znacznie
mniej niż uchwalono trzy lata temu na szczycie w Berlinie. Istnieje
niebezpieczeństwo, że Polska będzie w pierwszym roku płatnikiem netto albo
osiągnie wynik bliski 0, czyli znajdzie się w gorszej sytuacji niż w
ostatnim roku przed przystÄ…pieniem.
Poza tym bilansem budżet kandydatów zostanie obciążony wydatkami sięgającymi
10-15 proc. ich budżetu na współfinansowanie programów unijnych oraz
wdrażanie prawa europejskiego.
Gdzie piekarz kupi mÄ…kÄ™?
Za uroczystymi deklaracjami nie następowały odpowiednie czyny. Sakiewka była
coraz bardziej ściśnięta. Ale Polska nie przystępuje do Unii z przyczyn
tylko finansowych. Gdyby nawet nie było pieniędzy, nam by to nie
przeszkadzało. Przeszkadza nam natomiast, że jesteśmy traktowani nierówno. W
Unii Europejskiej zapanuje ekonomiczny apartheid, bowiem obywatele i
przedsiębiorcy w nowych krajach będą w gorszej sytuacji niż w starych. Jeśli
rolnik po jednej stronie granicy otrzymuje sporą dopłatę, a po drugiej
stronie - mizerną, to łatwo jest nam odpowiedzieć na pytanie, gdzie piekarz
kupi mÄ…kÄ™.
Zapomina się również, kto jest głównym beneficjentem rozszerzenia - a
mianowicie obecni członkowie Unii Europejskiej. Dywidenda ze zjednoczenia
Europy trafia do nich już dziś. Zarówno ekonomiczna jak i polityczna.
Według telewizji Deutsche Welle PKB Niemiec może wzrosnąć dzięki
rozszerzeniu o 1,5 proc., a Austrii - o 0,8 proc. Jak to siÄ™ ma do
roztopionych sum netto, które otrzymują nowi członkowie, i jak to się ma do
poczucia dyskryminacji, które tam się rozprzestrzeni? Jest więc paradoksem,
że to Europa Środkowa i Wschodnia zapłaci za rozszerzenie, podczas gdy
zachód kontynentu w sensie makroekonomicznym zarobi na tym procesie.
To największy błąd w rozumowaniu rozszerzenia ze strony krajów Unii
Europejskiej, w tym Niemiec. Unia Europejska to nie kasa oszczędnościowa,
którą można prowadzić niczym kramarz, to sojusz oparty na solidarności, w
którym nie każdy zysk powinno obliczać się w euro. Tak jest też w Niemczech,
gdzie bogatsze landy wspierajÄ… biedniejsze.
Być może strona polska przeliczyła się w negocjacjach. Widocznie Warszawa
uwierzyła Berlinowi i zbyt wcześnie zaakceptowała ograniczenia w dostępie do
unijnego rynku pracy w wysokości siedmiu lat, do którego dążyli Niemcy. A
wszystko w nadziei, że ułatwi to wygranie kanclerzowi Schröderowi wyborów.
tygodnikforum.onet.pl/1102136,0,4144,922,artykul.html
strona do druku
wyślij link
© 2009 - Ceske - Sjezdovky .cz. Design downloaded from free website templates